Zawód edukatora, nauczyciela czy pedagoga wiąże się z dużą odpowiedzialnością i wytrwałością. Z roku na rok obserwujemy wzrost wypalenia zawodowego w tym obszarze. Niestety obniżenie formy pracowników sektora edukacji może przekładać się na obniżoną kondycję samej edukacji.
Mam wrażenie, że nie muszę definiować słów „wypalenie zawodowe” w magazynie społecznym, gdyż ofiarami tego pojęcia najczęściej padają osoby działające na rzecz innych. Gwoli ścisłości, syndrom wypalenia zawodowego to stan, w którym pracownik czuje się chronicznie przemęczony i niezadowolony z pracy, staje się zdystansowany i coraz mniej angażuje się w pracę1. Christiny Maslach, która zapoczątkowała badania nad tym zjawiskiem, definiuje wypalenie jako „zespół wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji i obniżonego poczucia dokonań osobistych, który może wystąpić u osób pracujących z innymi ludźmi w pewien określony sposób”2.
Według psycholożki są 3 składniki wypalenia3:
1. emocjonalne wyczerpanie – zniechęcenie do pracy, brak zainteresowania sprawami zawodowymi, pesymizm, stałe napięcie psychofizyczne, drażliwość, objawy psychosomatyczne i poczucie bezsilności;
2. depersonalizacja (odczłowieczenie, uprzedmiotowienie) – poczucie bezduszności, bezosobowości, w tym: etykietowanie uczniów, cyniczne patrzenie na nich, uprzedmiotawianie;
3. obniżenie oceny własnych dokonań – poczucie braku sukcesów, kompetencji i utraty wiary we własne możliwości.
Raport UCE RESEARCH i platforma ePsycholodzy.pl wskazują w swoich badaniach pt. „Polacy na granicy wypalenia zawodowego”, że aż 78,3% osób pracujących zawodowo zauważa u siebie chociaż jeden z czternastu możliwych do wyboru symptomów wypalenia zawodowego. Wynik jest wyższy aż o 13 punktów procentowych od badań przeprowadzonych 3 lata temu. Ankietowani najczęściej zgłaszali poczucie zmęczenia, niezadowolenie z pracy i jej wyników, zwiększenie dystansu do obowiązków, napięcie emocjonalne oraz zmniejszenie wydajności.4
Osoba wypalona zawodowo ma tendencje do zaniedbywania swoich potrzeb zawodowych, jak i osobistych, np. nie troszczy się o swoje ciało, higienę czy dietę. Pojawia się w niej obojętność w stosunku do relacji rodzinnych, koleżeńskich czy partnerskich. Często może być rozdrażniona i emocjonalna lub odwrotnie, odczuwać totalny marazm.
Co więc na to poradzić?
Jak pisze mgr Żaneta Rachwaniec z Uniwersytetu SWPS5 walka z wypaleniem zawodowym jest możliwa, jeśli zadba się o następujące obszary:
Samoświadomość — monitorowanie i słuchanie siebie i swojego ciała
Work-life balance — równowaga między życiem zawodowym a prywatnym
Rozwój zawodowy — ciągły proces zdobywania nowych umiejętności
Organizacja pracy — efektywne zarządzanie czasem i delegowanie zadań
Tworzenie środowiska zawodowego sprzyjającego współpracy i wzajemnemu wsparciu.
Jednak wysoki wskaźnik wypalenia zawodowego w Polsce uświadamia, że troska o swój dobrostan nie jest taka prosta. Osoby aktywne zawodowo nie znajdują na to czasu, energii lub po prostu nie wiedzą, jak się za to zabrać. Na szczęście w Trójmieście pojawiła się inicjatywa, która tworzy przestrzeń dla tych, którzy chcą zadbać o swoją kondycję psychiczną.
W grudniu odbyło się zwieńczenie projektu „W trosce o siebie – profilaktyczny projekt wsparcia”. Na spotkaniu zapoznałam się z działaniami Fundacji Meander z Agnieszką Kobierowską na czele, która wspiera nauczycieli sopockich szkół oraz innych specjalistów pracujących na rzecz dzieci i rodziny w Sopocie.


Program projektu obejmował 3 ważne strefy:
Strefę wsparcia – Bezpieczna przestrzeń do rozmowy o wątpliwościach, trudnych doświadczeniach i kryzysach – ze wsparciem psychoterapeuty, coacha lub doradcy, w zależności od potrzeb. Konsultacje i superwizje oraz spotkania sieciujące. Strefę wiedzy i umiejętności – Warsztaty m.in. z komunikacji, profilaktyki wypalenia zawodowego i pierwszej pomocy psychologicznej. Rozwijają one kompetencje dbania o dobrostan psychiczny, dają narzędzia radzenia sobie ze stresem i otwierają nowe perspektywy.
Strefę wellness – Sesje i ćwiczenia wspierające równowagę, energię i dobre samopoczucie m.in. joga, mindfulness i warsztaty twórcze.
Samo spotkanie otworzyły trzy opowieści — od refleksji Magdaleny Klein, psycholożki, na temat znaczenia troski w naszym życiu, przez perspektywę Justyny Borkowskiej, dyplomowanej nauczycielki jogi, mówiącej o samoregulacji i uważnym słuchaniu ciała, aż po wystąpienie Bartka Karcza, psychologa, psychoterapeuty i dydaktyka, który przyjrzał się trosce w wymiarze organizacyjnym i partycypacyjnym.
Ciekawym i ważnym punktem wydarzenia była dyskusja edukatorów różnych dziedzin i zadanie sobie pytań: Co nas wspiera? Czego potrzebujemy? W panelu, pod okiem moderatorki Małgorzaty Ziółkowskiej z Fundacji RC wzięli udział: Ewa Dettlaff – wicedyrektorka i pedagożka, Natalia Koval – konsultantka międzykulturowa, Beata Młynarczyk – dyrektorka Domu Dziecka w Sopocie oraz wcześniej wspomniany Bartek Karcz. Wnioski są, wydawałoby się, że oczywiste. Nauczyciele, dydaktycy czy psycholodzy też potrzebują zadbać o siebie, swoje ciało i psychikę. Chcą zostać wysłuchani, w miarę możliwości – zrozumiani i czuć, że są częścią nieoceniającej i empatycznej wspólnoty. Pojawia się potrzeba otwartego mówienia o swoich emocjach, przemyśleniach i trudnościach. Do tego jednak trzeba stworzyć wystarczająco bezpieczną i otwartą przestrzeń. Odpowiedzią na to są superwizje grupowe i te indywidualne, które były chwalone przez panelistów i słuchaczy przez cały przebieg spotkania. Mojej uwadze nie umknął też jeden ważny aspekt – życzenie większego zaangażowania ze strony współpracowników. Bez żalu, bez presji, tylko poczucie, że przez natłok obowiązków koledzy i koleżanki „po fachu” nie mogą skorzystać z tak owocnych i sieciujących działań. Co tylko potwierdza fakt, że wielu pracowników sektora edukacji jest pochłoniętych sprawami zawodowymi.
Moją ciekawość, skąd pomysł na tego typu działania i ogólne refleksje zaspokoiła Agnieszka Kobierowska, prezeska Fundacji Meander:
Przełomowym momentem były badania zrealizowane przez SWPS we współpracy z PBS (1 edycja w 2023 r.) dotyczące czynników ryzyka i czynników chroniących mających wpływ na kondycję psychiczną uczniów sopockich szkół. Jednym z obszarów badania był dobrostan nauczycieli – poziom obciążenia, stresu i satysfakcji w pracy. Wyniki badań potwierdziły skalę przeciążenia nauczycieli i potrzebę systemowego wsparcia. W odpowiedzi na te wnioski Miasto Sopot otworzyło możliwość realizacji działań wspierających nauczycieli, zapraszając do współpracy organizacje pozarządowe. Projekt Meandra został przyjęty do realizacji i otrzymał dofinansowanie.
Nie zaczynaliśmy od zera, wcześniej Meander realizował projekt wsparcia wolontariuszy i osób pracujących z uchodźcami – tam wyraźnie widzieliśmy, jak szybko pomoc innym może prowadzić do wyczerpania i wypalenia, jeśli nie towarzyszy jej świadomość siebie i troska o własne zasoby i granice.
W ten sposób powstał projekt wsparcia nauczycieli i innych specjalistów pracujących na rzecz dzieci i rodziny w Sopocie, w tej chwili realizowany pod hasłem/tytułem ‘W trosce o siebie’, Jest on naturalną konsekwencją naszej pracy z dziećmi – z przesunięciem uwagi na dorosłych, którzy mają ogromny wpływ na ich dobrostan.
Bardzo szybko zobaczyliśmy, że aby realnie wspierać nauczycieli, specjalistów nie możemy skupiać się tylko na ich roli zawodowej. Za tą rolą jest osoba – z potrzebami, emocjami, czasem z bezradnością, ale też z ogromną odpowiedzialnością i zaangażowaniem. Dlatego więc sięgnęliśmy po to, co od lat jest częścią meandrowej filozofii wsparcia – uważne bycie obok, budowanie poczucia bezpieczeństwa, relacja i przestrzeń, w której można się na chwilę zatrzymać, dać sobie czas na refleksję i pomyśleć o sobie z troską.
W trakcie realizacji projektu ważne okazało się otwarcie na inne środowiska – szkoła nie działa w próżni, a nauczyciele są przecież częścią szerszego środowiska osób działających na rzecz dzieci i rodziny. Stąd pomysł zaproszenia do projektu innych specjalistów – ludzi, którzy w różnych obszarach systemu wsparcia mierzą się z podobnymi wyzwaniami. Z potrzeby bycia w relacji, wymiany doświadczeń, wzajemnego uczenia się zaczęły wyłaniać się spotkania sieciujące i superwizje interdyscyplinarne, które stały się stałym elementem naszych działań.
Mam poczucie, że zaproponowane przez nas działania i narzędzia wsparcia- zwłaszcza spotkania superwizyjne, konsultacje – powinny być pewnym standardem w pracy nauczyciela, secjalisty – standardem wypracowanym, a nie narzuconym… To praca, w której jest się w stałej ekspozycji na cudze emocje, kryzysy i trudne historie. Brak przestrzeni na przeżywanie ich, nazywanie, rozumienie może prowadzić do wypalenia, obniżenia empatii, mechanicznego działania.
Myślę, że nasz projekt to krok w kierunku zmiany myślenia, że troska o dobrostan nauczycieli, nie jest jakimś luksusem czy dodatkiem, ale fundamentem dobrej, odpowiedzialnej pracy.




1 Sęk H., Radzicki J., Żywicki M., Wypalenie zawodowe: przyczyny i zapobieganie, wyd. 2, Warszawa: Wyd. Naukowe PWN, 2004
2 http://progresfera.edu.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wypalenie-zawodowe-u-nauczycieli.pdf 3https://pl.wikipedia.org/wiki/Wypalenie_zawodowe
4 https://uce-pl.com/news/polacy-coraz-bardziej-wypaleni-zawodowo
5 https://swps.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/35951-wypalenie-zawodowe-nauczycieli-kiedy-praca w-szkole-wyczerpuje





