Relacje między pokoleniami uczą uważności, otwartości i spojrzenia na świat z innej perspektywy. Projekt EduDzielni „Napotkani” tworzy przestrzeń do niecodziennych spotkań i poznawania wyjątkowych ludzi. Z koordynatorką projektu, Katarzyną Piętowską-Witek, rozmawia Karolina Kordowska.
Karolina Kordowska: Jakie były główne cele „Napotkanych”?
Katarzyna Piętowska-Witek: Projekt angażował uczniów szkół ponadpodstawowych z Gdańska, którzy mieli stworzyć film dokumentalny – wywiad z osobą z innego pokolenia. Zakładaliśmy, że to będą głównie osoby starsze, choć w kilku przypadkach pojawili się też nieco młodsi bohaterowie, ze względu na konwencję filmu.
Cele były dwa. Po pierwsze, zapoznać młodzież ze sztuką filmową, nauczyć, jak tworzy się dokument od początku do końca. Po drugie, nawiązać relację z osobą z innego pokolenia, spojrzeć na świat z jej perspektywy. Stworzyć sytuację, w której młodzi mogą porozmawiać z kimś, kto inaczej patrzy na sprawy, jest z trochę innego świata. Na takie spotkania nie zawsze jest okazja.
Jak wyglądały warsztaty?
Trzy dni intensywnej pracy, po 6 godzin dziennie, ze specjalistami. Wspierali nas m.in. Daniel Wojciechowski z Radia Gdańsk i Paweł Wyszomirski – reżyser nagradzanych filmów dokumentalnych i fabularnych. Była też Aleksandra Paprot-Wielopolska, doktor nauk humanistycznych w zakresie etnologii, wykładowczyni UG, specjalizująca się w terenach Żuław. Przeprowadziła ćwiczenia z tego, jak rozmawiać z osobą starszą i jak potraktować to zadanie bardziej jako pracę badawczą, a nie tylko filmową.
Pierwszego dnia rozmawialiśmy o idei projektu, przez kolejne dwa pracowaliśmy z kamerą i mikrofonami. Uczyliśmy, jak zadawać pytania, oświetlić rozmówcę, z jakich kątów warto nagrywać. Rozważaliśmy też aspekty etyczne — o co pytać, jakie dokumenty przygotować, czy materiał powinien być zatwierdzany przez bohaterów.
Po warsztatach większość miała już pierwszy pomysł, choć w połowie przypadków ewoluował on w coś zupełnie innego. Na realizację filmów dali sobie około 2,5 miesiąca. Do projektu zaprosiliśmy 25 osób, 3 musiały zrezygnować na samym początku z powodu obciążenia innymi zajęciami. Jak na działanie nieodpłatne to bardzo dobry wynik — nikt nie zrezygnował w trakcie. Im głębiej młodzi wchodzili w temat, tym bardziej rosło zaangażowanie.
Tak profesjonalny projekt był bezpłatny?
Tak. Działaliśmy w ramach edukacji do kultury, z dofinansowania miasta. Jedyny koszt to symboliczne bilety na finałowy pokaz, by pokryć obsługę techniczną sali.
Jak wyglądała sprawczość uczestników?
Młodzież sama szukała inspirujących osób i wymyślała tematy. Mieli to zorganizować od początku do końca, ale pod opieką mentorską. Wspieraliśmy, nie wyręczając. Pomagaliśmy podpiąć mikrofony, oświetlić twarze, sprawdzić sprzęt. Każdy materiał nagrywaliśmy na dwa nośniki dla bezpieczeństwa. Sprzęt mieli profesjonalny, taki, z jakiego korzystają jedno-dwuosobowe firmy.
Materiału nazbierało się około dziesięciu godzin, więc dzielili się obowiązkami: jedna osoba na słuchawkach wypisywała ciekawe minuty i sekundy, inna szukała muzyki, kolejna składała całość. Spędzili nad tym od kilku do kilkunastu godzin. To była ciężka praca, ale i zabawa, nie widziałam u nich znudzenia.
Powstało sześć filmów. Jakie tematy wybrali?
Każda grupa poszła w inną stronę. Pierwsza opowiedziała o transformacji sali informatycznej w V LO. Były to rozmowy z nauczycielami, którzy wprowadzali tam pierwsze komputery. Pierwszy „napotkany” przez jakiś czas był nauczycielem, potem zmienił branżę. Druga grupa odwiedziła kina studyjne. Dziewczyny rozmawiały z osobami odpowiedzialnymi za marketing i dobór filmów m.in. o tym, czy warto chodzić do kin studyjnych i co ta praca znaczy dla rozmówców. Trzeci film powstał w księgarni Firmin, malutkiej księgarni artystycznej w Gdańsku Głównym. Był to wywiad z właścicielką i z osobami, które przychodzą tam czytać. Czwarta grupa pokazała przestrzeń artystyczną WL4 – rozmawiała z osobami, które ją stworzyły, oraz z odbiorczynią wystaw, ich przyjaciółką. To ludzie w wieku 50-60 lat, z dużym doświadczeniem artystycznym. Piąty film to wywiad z baletmistrzynią z Opery Bałtyckiej, absolwentką gdańskiej szkoły baletowej, która tańczyła w Danii, a dziś przygotowuje spektakle dla grupy teatralnej. Dużo ujęć w ruchu, nagrania z treningu baletowego. W szóstym dziewczyny chciały pokazać upływ czasu. Rozmawiały z osobami od 8 lat po 70+, przesuwając się co 10-15 lat. Były dzieci, chłopak zaangażowany w teatr i śpiew, nauczyciel WF-u i mistrz taekwondo, żona prawosławnego księdza, aktorka Teatru Szekspirowskiego, podróżnik. Wszyscy odpowiadali na te same pytania, a motywem przewodnim był tykający zegar. Film pokazywał, jak ewoluuje perspektywa od siedemnastolatka do siedemdziesięciolatka.
W każdym filmie najważniejsze było to, że młodzież sama wymyślała pytania, ustawiała światła, decydowała o długości, przebitkach, komentarzu.


Jak oceniasz zaangażowanie tego pokolenia?
Wszystkie historie, że młodzież nic nie chce, mają jedno wytłumaczenie: to jest narzucone. Gdy jest się nastolatkiem, odrzuca się to, co przychodzi z góry. Wystarczy zmienić podejście i motywacja wraca bardzo szybko. Często słyszę od nauczycieli, że ich uczniowie są leniwi, że im się nie chce, że mówią „nie umiem”. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Znakomita większość jest w stanie zrobić bardzo skomplikowane rzeczy – pod warunkiem że dostaną przestrzeń i ktoś w nich uwierzy. U nas mogli wybrać własne tematy, czuli, że to ich projekty. W takich warunkach nie ma problemu z zaangażowaniem.
Co zapamiętasz z tego projektu?
Na finał projektu wynajęliśmy przestrzeń w Muzeum II Wojny Światowej – dużą i profesjonalną. Młodzi artyści przyszli z rodzinami i znajomymi, wypełniliśmy salę. Zrobiliśmy dwugodzinną uroczystą premierę. Pojawili się też niektórzy bohaterowie wywiadów — często ludzie, których uczniowie dopiero co poznali. Było to wyjątkowe wydarzenie.
Zapamiętam na pewno to, że gdy projekt się skończył, młodzi podeszli do mnie ze łzami w oczach, mówiąc, że zapamiętają go na całe życie. Z niektórymi „Napotkanymi” młodzież nawiązała relacje i spotykali się ponownie.
Dlaczego dziś, w erze szybkich treści i działań, taki długi projekt ma szczególny sens?
Praca metodą projektu, której uczymy, zawsze jest rozłożona w czasie. To jeden z jej pięciu głównych filarów. Dopiero w czasie jest miejsce na refleksję i dojrzewają pomysły. Uczy to też konsekwencji i dopinania spraw do końca.
Materiał był nagrywany, potem mijały tygodnie, czasem miesiąc, zanim usiedli do montażu. Ten sam wywiad oglądali kilka razy i wyciągali zupełnie inne wnioski niż na gorąco. Niektórzy nagrywali po sześć wywiadów, więc uczyli się na własnych błędach z odcinka na odcinek.
Zaskoczyło mnie też podejście młodych do sztucznej inteligencji. Spodziewałam się entuzjazmu, a oni byli wręcz zdegustowani — uważali, że to nie jest sztuka. Większą fascynację AI widzę u osób 30-40 i starszych. To dobry sygnał, czasem mamy o młodzieży wyobrażenia, które nie są prawdziwe.
Co chciałabyś, żeby ludzie zapamiętali z tej inicjatywy?
Że młodzież jest w stanie robić wielkie rzeczy. Słyszę często, że młodzi niczego się nie podejmą, że im się nie chce. To nieprawda. Im się chce — muszą tylko mieć odpowiednie warunki.
Mówi się dużo o przepaści między pokoleniami. Ja jej nie widzę. Jeśli stworzy się odpowiednie okoliczności, okazuje się, że mamy bardzo podobne spojrzenie na świat. Po prostu brakuje przestrzeni do nienarzuconych, niesztucznych spotkań. Tutaj było inaczej. Tylko my, kamera i klimat. Młodzi zadawali przemyślane pytania, a starsi cieszyli się, że zostali wysłuchani.


Jakie jeszcze projekty prowadzi EduDzielnia?
„Napotkani” to jeden z wielu. Wszystkie skupiają się na pracy metodą projektu w edukacji. Pracujemy ze szkołami, nauczycielami i z uczniami po lekcjach – od przedszkolaków po licea, na razie bez studentów. Rok wcześniej robiliśmy podobny projekt dla podstawówek – „Reporterzy Jutra”, gdzie dzieci tworzyły krótkie dokumenty indywidualnie lub w parach.
Teraz mocno stawiamy na nauczycieli. „KURSnaPROJEKTod A do Z opisuje metodę: podręcznik plus około sześciominutowe filmy do każdego rozdziału. Kurs jest bezpłatny, powstał z dofinansowania programu na innowacje społeczne „Popojutrze”. Od września 2027 roku do wszystkich szkół podstawowych wchodzą obowiązkowe tygodnie projektowe – tylko że nauczyciele, którzy mają je prowadzić, w większości sami nigdy nie pracowali metodą projektu. Trudno przekazać coś, czego się nie doświadczyło.
Gdybyś miała przekazać jedną rzecz młodym ludziom, co by to było?
Żeby w pierwszej kolejności zajęli się tym, co jest ich pasją, a nie ocenami. Żeby na końcu swojej ścieżki edukacyjnej potrafili powiedzieć, co lubią robić i co chcą robić. To znacznie ważniejsze niż śrubowanie średnich czy dostanie się do wymarzonej szkoły. Dzień jest na tyle długi, że powinniśmy zdążyć z jednym i drugim. A jeśli musimy poświęcić pasję dla średniej – to czerwone światło. Bo pasja albo nas dogoni, albo będziemy nieszczęśliwi.
Dziękuję.
Katarzyna Piętowska-Witek specjalizuje się w pracy metodą projektu i jej praktycznym wdrażaniu w edukacji. Jest założycielką inicjatywy eduDzielnia (www.eduDzielnia.pl), w ramach której tworzy i prowadzi projekty edukacyjne z dziećmi, młodzieżą, nauczycielami oraz instytucjami kultury i edukacji. W swojej pracy szczególnie ceni działania oparte na doświadczeniu, współpracy, twórczym poszukiwaniu i realnej sprawczości uczestników.
W swojej praktyce łączy wykształcenie projektowe z wieloletnim doświadczeniem pracy z dziećmi i młodzieżą poza tradycyjną klasą – w edukacji pozaformalnej, sporcie i działaniach terenowych. Dzięki temu wypracowała własny warsztat, w którym projektowanie doświadczeń edukacyjnych, proces twórczy i uważna praca z grupą łączą się z budowaniem zespołu oraz rozwijaniem odpowiedzialności i samodzielności.Szczególne miejsce w jej działaniach zajmuje edukacja nauczycieli oraz wspieranie szkół w praktycznym wdrażaniu metody projektu. Jest współtwórczynią materiałów KURSnaPROJEKT (www.KURSnaPROJEKT.pl), które pomagają nauczycielom zmieniać, porządkować i pogłębiać własny warsztat pracy projektowej.





