DAYDREAMING I UJARZMIANIE TYGRYSA – czyli o tym, że marzenia to bardzo poważna sprawa przy okazji VI Pomorskiego Forum Animacji Społecznej i Kulturalnej

Wychodzi na to, że ludzki mózg to tchórz i pesymista. Neuronauka dowodzi, że każdemu z nas w ciągu doby przemyka przez umysł ponad 6000 myśli, z czego ok. 70-80 % ma charakter negatywny lub ograniczający1. Podłoże ewolucyjne tłumaczy ten wątpliwy “urok” najbardziej przecenianego przez zachodnią kulturę narządu – prehistoryczny mózg został zaprogramowany, aby zachować ostrożność, wyczuć zagrożenie i zapewnić przetrwanie. Za każdym razem więc, gdy ten cykor podsuwa mi pociąg do lękowych i katastroficznych narracji, staram się pomyśleć o atakujących ludzi niedźwiedziach jaskiniowych i tygrysach szablozębnych, aby złapać dystans. Nie sposób jednak nie zauważyć, że tendencja ta odgrywa niebagatelną rolę w kształtowaniu przekonań na temat własnej wartości, skuteczności czy horyzontów, wpływa na wybory dotyczące przyszłości, rzutuje na relacje, zwiększa ryzyko problemów psychicznych i… ordynarnie, w biały dzień kradnie nam marzenia. 

Czy zastanawialiście się kiedyś, co cechuje wielkich wizjonerów? Miałam wielkie szczęście poznać osoby, które swoją nieposkromioną fantazją i żelazną konsekwencją osiągały nieosiągalne. Otóż “the sky is the limit!”! Możemy osiągnąć wszystko – pytanie brzmi jedynie: czy wiemy, co chcemy osiągnąć? I czy bariery są dla nas elementem ścieżki, czy blokadą? Fascynuje mnie, że ponoć 95% czasu działamy na autopilocie sterowanym przez podświadomość2, czego na co dzień nie uświadamiamy sobie ani nie doceniamy. Tymczasem myśli i przekonania wraz z sygnałami ze środowiska mają udowodniony naukowo wpływ na komórki, a zatem na samopoczucie i zdrowie, a dalej na naszą rzeczywistość. Czytam właśnie w raporcie Fundacji PZU “Czy Polacy potrafią marzyć?”, że marzenia dla Polek i Polaków są tym cenniejsze, im większy mają potencjał realizacji. Dla statystycznych 87,5% z nas ważne jest, by marzenia były możliwe do spełnienia3. Aspekt dopaminogenny jest oczywisty, samo podejście wydaje mi się jednak szalenie krzywdzące – jeśli bowiem kryterium realizowalności określa nasz horyzont, jak wydostaniemy się poza niego? 

“Marzenie” na jawie, poetyckie “daydreaming”, kojarzy nam się czasem z błogim fantazjowaniem w oparach nostalgii, bujaniem się na obłokach idealizmu, mówiąc krótko: abstrakcją i urwaniem z choinki. A co z wizjonerstwem, z odwagą, ze sprawczością? Z treningiem kreatywności, jogą dla wyobraźni? Co z wysokimi emocjami, z nadzieją, radością, inspiracją? Co z wielce pragmatycznym obszarem aspiracji, planowania, wyznaczania kierunków rozwoju? W psychologii motywacji marzenie to cel, który napędza do działania. To decyzja i sens wysiłków. To jasna intencja – określenie tego, co jest ważne, a co wymaga zmiany. To oręże przeciw naszym codziennym “tygrysom szablozębnym”, utrudniającym pozytywne myślenie o przyszłości w świecie buzującym od napięć i niepokojów. Co istotne – im mniej pewne czasy, tym ważniejszy jest to zasób. 

Jak więc pozbyć się lęku i sięgać po marzenia? – palec do budki, kto zadał sobie choć raz to pytanie. Ludzie specjalizujący się w rozwoju odpowiedzą, że jeśli blokady osadzone są w naszej podświadomości, to powinniśmy wykształcić w sobie absolutną pewność na poziomie głęboko osadzonych przekonań, że marzenie się spełni. Jak? Ha, zapytajcie mnie za kilka lat. Wiem na pewno, że nie może być to mrzonka, hipoteza, wiara czy życzeniowe myślenie, ale niezachwiana pewność i konkretna decyzja. Marzenia mają największą siłę wtedy, gdy przekładamy je na konkretne kroki, z jasnymi terminami realizacji – czyli trochę jakbyśmy z poziomu fantazji zeszli do SMART-a (metody pozwalającej wyznaczać cele) – przynajmniej dopóki nasze marzenie swoim rozmachem nie przerośnie metodycznej ramy. A jeśli tak się stanie – Bingo! Dotkniemy wtedy istoty wytyczania zmian ponad szlakami umysłu. No więc strategia, działanie. Zatrzymanie się w świecie nanosekund. Zen, oaza spokoju na tafli jeziora. Spojrzenie nie na szablozęby tygrysa, a na rozwiązania. I żadnego prawa głosu dla mózgu, bo gdy tylko ten pomyśli, że jest niebezpiecznie, no to już jest. W tym stanie uwalnia się wysoka energia, sprawczość, nasze “flow”. 

Co istotne, naprawdę warto odważnie spełniać marzenia. Neurobiologia udowadnia, iż nasze ciało wpływa także na umysł, a nie tylko na odwrót – czyli jeśli działamy odważnie, czujemy sprawczość i osiągamy cele, to zastrzyk dopaminy uwalnia kolejne odważne działanie4. Ujarzmiamy tygrysa i żaden kolejny nie robi już na nas wrażenia. Progres uwalnia w nas szczęście. Marzenia rodzą motywację, sens, dobrostan. Rezultatem jest nie tylko sprawczość, ale odporność psychiczna i zwiększenie naszego poczucia bezpieczeństwa, a więc kluczowe czynniki w zmianie naszego mikroświata na lepsze. 

Ponoć w kraju nad Wisłą „częściej mówi się o marzeniach trochę żartem, tak mimochodem – jak w rozmowach o wygranej w totolotka (…), bardziej w stylu luźnej pogawędki z kolegami niż poważnej deklaracji”5 – kusi mnie, by dodać, że równie żartobliwych efektów marzeń można wówczas się spodziewać. Wszak marzenie to bardzo poważna sprawa! Jak czytamy we wspomnianym już raporcie Fundacji PZU, marzenia to doświadczenie 93,5% Polek i Polaków. Pragnienia dojrzewają razem z nami, a ich znaczenie i poziom odwagi zmieniają się wraz z doświadczeniem i kontekstem. Marzenia są czymś bardzo osobistym, odbiciem nastrojów, celów i tęsknot, wartości, nadziei, napięć, aspiracji… Co bardzo cieszy, Polacy – pomimo przeszkód – częściej wybierają aktywność niż rezygnację z marzeń; najważniejsze marzenia to nie fantazje, lecz cele! To też kompasy – podpowiadające, co w życiu ważne i nadające mu sens. Budują szczęście i radość oraz motywują do działania. Mają funkcję adaptacyjną, pozwalając złapać dystans wobec codziennych trudności6. Co wydaje mi się ciekawe z perspektywy animacyjnej, marzenia są istotnym elementem życia społecznego – zwierciadłem, w którym odbijają się zbiorowe emocje i nastroje, potrzeby i obawy. Gdy spotykają się z lękami, stają się elementami procesu oswajania zmian. Mogą więc pełnić funkcję diagnozy społecznej – opowiadają o tym, czego pragniemy i co chcielibyśmy zmienić. Marzenia stają się językiem, którym jako zbiorowość mówimy o swoich aspiracjach, brakach i nadziejach. A co najważniejsze, potrafią jednoczyć ludzi wokół wspólnych idei i wartości7. Z tą myślą tworzymy VI Pomorskie Forum Animacji Społecznej i Kulturalnej. To spotkanie wokół marzeń, które w otwartym dialogu i zaufaniu ma pozwolić zdiagnozować nasze “tu i teraz”, wyznaczając kalejdoskop kierunków, do których chcemy dążyć jako wspólnota “A”, jak również na własnych podwórkach, wraz z naszymi społecznościami. W szerszym kontekście to projektowanie świata, jakiego poszukujemy. Skoro jako naród dość zgodnie marzymy o bliskości i wspólnocie, to może właśnie w tym, co nas łączy, warto szukać nadziei i drogowskazu. Praca nad marzeniami społeczności lokalnej może stać się początkiem nowego, wzmacniając rezyliencję i odwagę. Jeśli myśl jest energią, za którą podąża działanie – szczególnie w wydaniu osób nieobojętnych, wrażliwych, aktywnych i sprawczych – to nie mam wątpliwości, że 12 września w Konsulacie Kultury stworzymy trampolinę do zmian. “Nogi na ziemi, głowa w chmurach” to hasło przewodnie tegorocznego “open call”, bo choć osadzenie w rzeczywistości jest nieodłączną częścią działania animatorki/a, to bez marzeń nie osiągniemy spełnienia ani nie tchniemy wiatru w żagle naszej społeczności. 

Marzenia Polaków wskazują wyraźnie na potrzebę bezpiecznego życia w spokoju, w zgodzie ze sobą i swoim rytmem, ale także wspólnotowości, przynależności do większej całości8. Jako animatorki i animatorzy nieustannie inicjujemy przestrzenie spotkań i współdziałania, wzmacniające społeczności, sprzyjające bliskości i budowaniu relacji. Angażujemy się w lokalne inicjatywy i rozwijamy kulturę dialogu, uwalniając poczucie zakorzenienia, a w dalszej perspektywie społeczną rezyliencję. A więc… spełniamy marzenia! I to nie tylko w przestrzeniach wspólnych czy “trzecich miejscach”, ale dosłownie wszędzie. Każde miejsce i pora sprzyjają nadawaniu sensu życiu i motywowaniu innych do działania. Czyż to nie wzmacniająca świadomość? Jako sprawcza wspólnota mamy wielką siłę realizacji własnych i cudzych marzeń, nie lekceważmy jej. Do zobaczenia!

Zapraszamy na VI Pomorskie Forum Animacji Społecznej i Kulturalnej, które już 12 września w Gdyni:
KLIK

  1. „Bad Is Stronger Than Good” (Baumeister, Bratslavsky, Finkenauer, Vohs), „The psychology of negative thinking” (H. Rose), „This Is How Many Thoughts You Have A Day” (T. Hale) 
    ↩︎
  2. „Biologia przekonań” (B. H. Lipton), 2025 ↩︎
  3. “Czy Polacy potrafią marzyć?” (Fundacja PZU, opracowanie merytoryczne infuture.institute), 2025 ↩︎
  4. „Just Do It: A Neuropsychological Theory of Agency, Cognition, Mood, and Dopamine” (Ashby, F. G., Zetzer, E. E., Conoley, C. W., & Pickering, L. G.), 2023
    ↩︎
  5.  “Czy Polacy potrafią marzyć?” (Fundacja PZU, opracowanie merytoryczne infuture.institute), 2025 ↩︎
  6. ibidem ↩︎
  7. ibidem ↩︎
  8. ibidem ↩︎
  • misjonarka NGO od ponad dekady. Obserwuje siebie i innych w pozarządowej rzeczywistości, tyleż razy stawiając czoła absurdom i dysfunkcjom trzeciego sektora, ile stwierdzając, że jej praca ma sens. Historyczka sztuki i kulturoznawczyni, animatorka i menadżerka kultury, w Fundacji RC odpowiada za rozwój animacji społeczno-kulturalnej na Pomorzu.

Pytanie miesiąca

Marzysz czy twardo stąpasz po ziemi?