– Dzień dobry, czy mogę pogłaskać pieska? – pyta mała, ledwo odrastająca od ziemi dziewczynka. Mamy to! Oto rodzic nauczył dziecko, że do zwierzęcia nie należy podbiegać znienacka i spokojnie zapytać o kontakt. Odpowiadam, że jeśli piesek się zgodzi, to tak. Tajga jednak odwraca pyszczek w bok i się oblizuje. A więc nie tym razem. Ze spokojem mówię dziewczynce, że piesek nie ma na to ochoty. Ona uśmiecha się ze zrozumieniem i dziękuje, że mogła spróbować.
Na oko mogła mieć jakieś 4-5 lat, a już wykazała się większą wiedzą, empatią i zrozumieniem, niż niejeden dorosły. A ja musiałam powstrzymać się, żeby nie pójść za nią i nie uściskać jej mamy. Chwilę wcześniej, na oko 20-letni mężczyzna, niemal wjechał prosto w nas hulajnogą, doprowadzając mojego lękowego psa do pasji. To już nieważne. Ta mała dziewczynka właśnie skierowała świat na właściwe tory.
Młodości! Dodajesz nam skrzydła!
Niedawno 10-letni Daniel ze Zduńskiej Woli zadzwonił na 112, by znaleźć pomoc dla kota. Usłyszał jego rozpaczliwe miauczenie o pomoc, kierował się dźwiękiem i znalazł go uwięzionego w żywołapce na gryzonie. Synek mojej przyjaciółki jakiś czas temu zarządził zabawę w ratowanie zwierząt. Z pełną powagą powiedział jej, że należy wezwać Ekopatrol. Pamiętał to z Kici Koci. I jeszcze 9-letni Igor, który poprosił swoich gości na komunii o karmę dla zwierząt, by wspomóc lokalne schronisko.
Co łączy te dzieci? Empatia, uważność, wrażliwość i edukacja. One wiedzą, że widząc zwierzę w potrzebie, nie należy przechodzić obojętnie, tylko reagować i pomagać. Ewentualnie, poprosić o wsparcie kogoś dorosłego, gdy same nie potrafią zadziałać. I niezależnie od tego, czy te dzieci nauczyły się tego w przedszkolu, szkole, od rodziców, sąsiadów, czy z książeczek – poniosą tę wiedzę w przyszłość. Czy to nie piękne?
Jedni edukują, drudzy strzelają
Jak to zwykle w życiu bywa, jest też druga strona. Niedawno media obiegła informacja o mężczyźnie zastrzelonym przed furtką swojego domu przez myśliwego, który rzekomo pomylił go z dzikiem. W polowaniu udział brało 12-letnie dziecko, syn podejrzanego o zabójstwo mężczyzny. Udział dzieci w polowaniach jest w Polsce nielegalny, ale mimo to myśliwi chętnie uczą swoje dzieci strzelania i zabijania bezbronnych istot. Wiecie, tak dla sportu.
Świetnym przykładem bezrefleksyjnego podejścia do kształtowania dziecięcej psychiki był też plan zorganizowania w Gliwicach rodeo z udziałem byków i koni. To bardzo brutalne „widowisko” jest przykładem okrutnego znęcania się nad zwierzętami. Wszystko to miało dziać się na oczach rozbawionej widowni, w tym dzieci. Bo tak – dzieci do 3. roku życia miały mieć zapewniony wstęp wolny. Na szczęście rzutem na taśmę, organizację tego wydarzenia zablokowało ostatecznie Miasto Gliwice. Walka o tę decyzję trwała tygodniami, a ramię w ramię stanęły wówczas NGO-sy, prawnicy i społeczeństwo.
Edukacjo, przybywaj!
W Animal Helper, od początku istnienia, przyjęliśmy już ponad 16 500 zgłoszeń dotyczących zwierząt w potrzebie, a miesięcznie w ich sprawie wykonujemy średnio 4 000 połączeń. Te liczby z miesiąca na miesiąc rosną, bo rośnie też społeczna świadomość. Reagowanie na krzywdę drugiej istoty – oto prawdziwa miara człowieczeństwa i papierek lakmusowy prozwierzęcej edukacji.





