Laura Kowalska Shrink Of The Century: Przy tym projekcie odczuwam każdą możliwą emocję

Poznaliśmy Laurę podczas jednego z licznych poetycko-muzycznych spotkań w naszej galerii. Zawsze jest niezwykle interesujące gościć u siebie ludzi spragnionych kontaktu w twórczy sposób. Kiedy nasi uczestnicy dzielą się z gośćmi swoimi najbardziej intymnymi przeżyciami, uczuciami, obserwacjami otaczającego świata i własnymi refleksjami — powstaje wyjątkowa atmosfera.

To niezwykły proces, gdy podczas wykonywania melodii, recytacji wierszy czy zwykłej rozmowy można obserwować, jak widzowie stopniowo stają się swoistym przedłużeniem twórców, których obserwują lub których słuchają.

Tego wieczoru wystąpiło u nas wielu utalentowanych poetów i muzyków. Był to kolejny twórczy wieczór „Wspólny Język – Спільна мова”, zainicjowany i zorganizowany przez ukraińskie i polskie poetki oraz muzyczki. To właśnie wtedy usłyszeliśmy występ Laury, który osobiście zachwycił mnie swoją żywiołowością, wyjątkową wrażliwością i autentycznością.

Pomyślałem wtedy, że byłoby niezwykle ciekawie zorganizować solowy występ Laury w naszej przestrzeni. Minęło kilka miesięcy i to małe marzenie zaczęło się spełniać. Już 20 września w naszej galerii odbędzie się solowy koncert oraz prezentacja nadchodzącego debiutanckiego albumu Laury.

A wcześniej porozmawialiśmy z młodą gwiazdą na tematy, które nas interesują i — mamy nadzieję — będą ciekawe także dla Was.

Serhiy Savchenko: Publikacja Twojego nowego albumu „Runaway” zbliża się wielkimi krokami. Jakie emocje Ci teraz towarzyszą – ekscytacja, stres, ulga?

Laura Kowalska: Tak, mój nowy album “Runaway” coraz bliżej, teraz czuję stres, ponieważ nadchodzi ta mniej interesująca część – promocja albumu. Uwielbiam tworzyć, eksperymentować, ale promocja przychodzi mi dość ciężko. Przy tym albumie, chciałabym zrobić coś ciekawego, dlatego też organizuję koncert tuż przed premierą, do tego sesje zdjęciowe, szykowanie teledysków. Oczywiście czuję też ekscytację, bo uważam, że jest duży skok między poprzednim albumem “Angel” a nadchodzącym. Zależy mi, by odbiorcy również zauważyli, że chcę być lepsza, ja sama, jak i moja twórczość. W pewnym sensie ulgę też czuję, bo był moment, gdzie nie byłam pewna, czy wyrobię się z albumem w planowanym czasie. W zasadzie mam wrażenie, że odczuwam każdą możliwą emocję jeśli chodzi o ten projekt.

W Twojej muzyce czuć autentyczność, intymność i siłę. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania tak osobistych tekstów?

Myślę, że kluczem do dobrej twórczości jest właśnie autentyczność. W świecie, gdzie wiele osób podąża za trendami, autentyczność jest kluczem do wyróżnienia się. Każda piosenka to tak naprawdę nieświadoma spowiedź mojej podświadomości. Czasem nawet nie wiem dokładnie, co czuję, ale napiszę piosenkę, która idealnie opisuje to czego wcześniej nie potrafiłam nazwać. To niesamowite, jak twórczość potrafi uwolnić te ukryte gdzieś głęboko przemyślenia. A jeśli chodzi o inspirację? Inspirację czerpię z własnego życia, bo właśnie w ten sposób zachowuję autentyczność. Nadchodzący album da tak naprawdę każdemu słuchaczowi wgląd do moich przemyśleń, lęków i uczuć.

Czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że muzyka to nie tylko pasja, ale też sposób przetrwania?

Tak, doskonale pamiętam ten moment. Gdy odkryłam muzykę, która przemawiała do mnie, równocześnie odkryłam, że i ja chciałabym znaleźć w tym ukojenie. Zaczęło się w zasadzie od wierszy w notatkach w telefonie, gdy jeszcze tylko dogrywałam do moich ulubionych piosenek. Później grałam losowe chwyty i zaczęłam wymyślać tekst. Włączałam kamerkę, grając oraz wymyślając tekst, później go zapisywałam. Większość piosenek do dziś właśnie tak powstaje, coś dogrywam, coś dośpiewam, aż w końcu skleja się to w jedną całość.

Shrink of the Century” to bardzo charakterystyczna nazwa. Skąd się wzięła i co dla Ciebie znaczy?

Shrink to potoczna nazwa na psychologa/terapeutę w języku angielskim, tłumacząc nazwę na polski wyszłoby “psycholog wieku” i taki był zamysł zespołu założonego w 2018 roku. Miałyśmy tworzyć muzykę, która pomagała nazwać dokładnie to, co się czuję. Szczególnie przy trudnej dostępności pomocy psychologicznej dla moich znajomych w tamtym czasie, to właśnie miałam w głowie – pomoc poprzez muzykę. 

Shrink Of The Century jednak z czasem stał się pewnego rodzaju pamiętnikiem, wylanym tuszem na kartce, który wypluwał wszystko, co przyszło mi na myśl. Tak więc Shrink Of The Century teraz nie skupia się tylko na zdrowiu psychicznym, ale również na moich doświadczeniach np. miłosnych. Aczkolwiek mogę powiedzieć, że album poprzedzający Runaway, będzie skupiać się zdecydowanie na zdrowiu psychicznym.

Na scenie występujesz solo, ale Twoje utwory mają bogatą, czasem wręcz filmową atmosferę. Jak wygląda Twój proces twórczy – od wiersza do gotowego utworu?

Mój proces twórczy jest w zasadzie prosty: zaczynam od “brzęczenia” na jednym z instrumentów (najczęściej jest to gitara, ukulele lub klawisze), zaczynam nagrywać filmik, tak aby było widoczne co gram, dzięki czemu nie muszę przerywać procesu na pisanie słów, czy chwytów. Następnie spisuję z filmiku mój tekst, chwyty i tak w dyktafonie nagrywam demo, surowe tylko z wokalem i instrumentem.

Następnie po zebraniu parunastu piosenek zabieram się za album, lubię robić kilka piosenek naraz, ponieważ gdy skończą mi się pomysły do jednej, mogę zabrać się za kolejną, i przerzucać moją uwagę z jednej do drugiej i czasem znaleźć coś idealnego do innej będąc na projekcie kolejnej piosenki. Dzięki temu czuję wolność, brak ograniczeń, ale jednocześnie świetnie się przy tym bawię. 

Sam proces produkcji to jeden wielki eksperyment – buduję bazę, a potem eksperymentuję, co tu mogę dodać, siedzę w pokoju i podłączam kolejne instrumenty, próbując wymyślić dokładnie to, co mam w głowie, choć nie zawsze jest to proste. W tym albumie mam wrażenie, że miałam momentami o parę pomysłów za dużo, chociaż dzięki temu myślę, że album lepiej ujmuje moją różnorodność gatunkową. 

Oczywiście, nie każda piosenka, którą napiszę, kończy w albumie. W tym usunęłam 4 piosenki, ponieważ uznałam, że nie pasują do atmosfery, ale również wykopałam lub napisałam inne, które uważam, że bardzo fajnie wszystko scaliły.

Internet to dla Ciebie ważna scena – jesteś już rozpoznawalna w swoim kręgu. Jak wygląda Twoja relacja z fanami online? Co Cię najbardziej zaskakuje w tej społeczności?

Tak, zdecydowanie internet to ważna scena dla artysty bez wytwórni. Moja relacja z moimi słuchaczami jest różna, niektórzy piszą do mnie prywatnie i nawet słyszeli już początkowe wersje piosenek z “Runaway”, niektórzy czekają na premierę, ale w zasadzie to wszystko zależy, zawsze będę się starać, by moi fani byli zadowoleni z naszej relacji – nieważne, ilu ich będę mieć. Na pewno jedna fanka z Czech ma u mnie dożywotnio darmowe bilety na moje koncerty, ponieważ wierzę, że to ona jest tą moją “pierwszą fanką”. 

Społeczność w internecie jest różna, czasem zaskakuje mnie to, jak odbierana jest moja twórczość, np. gdy zasięgi są dużo lepsze przy moich piosenkach niż przy coverach piosenek bardziej znanych twórców. To bardzo ciekawe zjawisko, i często daje zastrzyk, by robić to dalej.

Koncert 20 września otworzy Rybonka – artystka, która również łączy poezję z elektroniką. Jak doszło do tej współpracy? Czy czujesz z nią artystyczną bliskość?

Do współpracy ze mną i Rybonką doszło w zasadzie z przypadku, losu? Chcę wierzyć, że los tak chciał. Poznałyśmy się w 2022 roku, na warsztatach z produkcji muzyki Iwony Skwarek (Iwony SKV) zorganizowanych przez Stowarzyszenie Arbuz. 

Te warsztaty w zasadzie uratowały moją pasję do muzyki. Siedząc w centrum handlowym Forum Gdańsk, dostałam ulotkę na darmowe warsztaty z produkcji muzyki. To był idealny moment, bo właśnie wtedy pojawiło się zwątpienie i chciałam z tego wszystkiego zrezygnować. Sprzedawałam już moje instrumenty, chciałam “zejść ze sceny” zanim na nią weszłam, zostawić sobie jedną gitarę i ukulele, by grać przy ognisku. Ale te warsztaty oddały mi moją iskrę, moją pasję do muzyki i przypomniały marzenia muzyczne. Później, w2024 roku przyszłam na koncert Rybonki jako fanka, i uznałyśmy, że musimy coś porobić razem i doszło do tego 12 Kwietnia 2025 roku, na wieczorku w Galerii Savchenko pod tytułem “Wspólny Język”. 

Rybonka to wspaniała artystka, i jestem wdzięczna, że zgodziła się otworzyć dla mnie koncert. Nie mogę się doczekać, aż znów usłyszę ją na żywo, szczególnie piosenkę, którą stworzyła właśnie na tych warsztatach.

Na koniec: co chciałabyś powiedzieć komuś, kto usłyszy Cię po raz pierwszy na koncercie – czego może się spodziewać, a co być może go zaskoczy?

Słysząc mnie po raz pierwszy na koncercie, można spodziewać się każdego gatunku, mam nadzieję, że także wspólnego śmiechu i świetnej zabawy. Koncert zapowiadający “Runaway” to taki trochę rollercoaster, trochę radości, trochę smutków, być może trochę zaskoczenia z Waszej strony. W każdym razie mam nadzieję, że dla każdego coś się znajdzie. Do zobaczenia.

Koncert zapowiadający nadchodzący album „Shrink Of The Century” pod tytułem “Runaway”
20.09.25, godz. 19:00  
Savchenko Gallery: 
Al. Grunwaldzka 504, 80-309 Gdańsk
Koncert otwiera Rybonka.
Wstęp wolny

Kseria Ryb

Pytanie miesiąca

Czy rozumiesz pojęcie odporność społeczna?