Co wspólnego mają ze sobą kierowcy TIRów i poezja. Historia o łączeniu światów

Projekt „Szerokości”, którego autorem jest Stefan Kornacki, od 2023 roku gościł w Gdańsku i pozostawił po sobie niezapomniane wrażenia. Możliwe, że  już niedługo, kolejna odsłona tego projektu zabrzmi też po ukraińsku.


Ale zacznijmy od początku. Skąd wzięła się idea połączenia tak skrajnie różnych światów jak poezja i kierowcy ciężarówek?


Historia „Szerokości” sięga 2012 roku. Pierwsza edycja projektu została zrealizowana na trasie Toruń — Bydgoszcz. Kolejne odsłony odbyły się w Warszawie, Wrocławiu, Białymstoku oraz w Gdańsku.
Autorem jest artysta multimedialny Stefan Kornacki. Obecnie doktorant gdańskiego ASP,  Absolwent Wydziału Grafiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) pracuje jako artysta multimedialny, jako wokalista i tekściarz współtworzy zespoły muzyczne Ser Charles oraz STOP, jest autorem międzynarodowego „Inscription Project”, a także producentem oraz kuratorem. Szuka nowych przestrzeni dla poezji. 


„Lubię łączyć ze sobą różne światy” — opowiada Stefan. „Uwielbiam obserwować, jak z czasem te światy zaczynają ze sobą współdziałać, integrować się i współpracować. To jest niezwykle interesujące”. Bardzo zależy artyście na tym, aby doszło do interakcji jego sztuki z ludźmi i aby jego projekty miały wpływ społeczny. Szuka sposobów, by tworzyć swoje dzieła — czy to instalację, utwór muzyczny, czy materiał wideo — w taki sposób, by widz mógł je poczuć. „Sztuka wymaga tego, by widz w nią uwierzył” — takie motto przyświeca Stefanowi.

Pomysł projektu narodził się, gdy artysta zastanawiał się nad sytuacją kierowcy w trasie. Długa droga, noc, samotność… Zafascynowany zderzeniem dwóch tak odległych światów — sztuki i branży motoryzacyjnej, które niemal nie mają punktów styku — postanowił sprawdzić, co wyniknie z tego spotkania.
— Wyobraźcie sobie, że CB radio służy do czytania poezji zamiast informowania o korkach czy posterunkach policji — mówi w jednym z wywiadów Stefan.

 Zastanawiał się również nad tym, że może to być ciekawe doświadczenie także dla poetów, którzy spróbowaliby wystąpić na dość nietypowej scenie, a przy tym rozproszyć samotność kierowców. To właśnie ta samotność — pozbawiona romantycznej otoczki, z którą często kojarzony jest zawód kierowcy tira — jest, zdaniem Stefana, tym, co może połączyć samotne dusze artystów i poetów.

Dla Stefana i jego zespołu, w skład którego wchodziło dwóch operatorów kamery (Marta Stysiak, Piotr Rosztajn) oraz wybrany do udziału w projekcie poeta lub poetka, realizacja tej idei stała się niemałym wyzwaniem. Po pierwsze, należało zrozumieć, jak w najbezpieczniejszy sposób wejść w codzienny rytm życia bardzo zamkniętej społeczności — kierowców TIRów, skrajnie odmiennych w porównaniu z poetami, a nawet z takimi zwykłymi ludźmi jak my. Jest to społeczność, w której 99 procent osób nigdy nie miało styczności z poezją, nie czytało jej, a tym bardziej jej nie słuchało. Ich życie w większości upływa za kierownicą pojazdu, który stanowi ich odrębny świat.

Podstawą tego świata jest komunikacja radiowa w kabinach ciężarówek. Jest to szczególny typ komunikacji oparty na starych analogowych radiostacjach podłączanych do pasma CB (Citizen Band). Najczęściej kierowcy korzystają z kanału CB19 — to właśnie na nim po raz pierwszy, na żywo, zabrzmiały poetyckie wersy.

Już podczas pierwszych wejść poetów z wierszami na antenę dochodziło do napiętych sytuacji. Inteligentny świat poezji zderzył się z niezwykle brutalnym, stricte męskim światem kierowców. Pierwszą poetką, która w pełnym znaczeniu tego słowa zaryzykowała udział w projekcie, była Justyna Chowaniak. Justyna jest znaną polską wokalistką, autorką tekstów i kompozytorką. To dziewczyna o czarującym głosie i niezwykłych wierszach. Gdy zaczęła czytać poezję na otwartej antenie, był to prawdziwy szok dla kierowców.
„Kto to jest? Co ona tu robi? Po co czyta to na naszym kanale?” — takie pytania, często w bardzo niegrzecznej formie, słyszeli odważni artyści. Nie powstrzymało ich to jednak.
 

W kolejnej części projektu zespół postanowił nie zajmować na długo głównego kanału CB19, aby nie przeszkadzać w pracy kierowcom. Zamiast tego emitowali krótkie zapowiedzi i zapraszali chętnych na inny kanał CB17, gdzie proponowali wysłuchanie wierszy i rozmowę z autorami. Stopniowo liczba słuchaczy rosła, pojawiały się pierwsze opinie, komentarze i uwagi. Z czasem między twórcami projektu, poetami a kierowcami z danego rejonu, w którym pracował zespół, zaczęły budować się nowe relacje.

Tranzytowe radio robiło swoje — do kanału dołączali coraz to nowi słuchacze. Poeci czytający wiersze otrzymywali feedback — choć anonimowy, ponieważ nie było możliwości zobaczenia rozmówcy przez radiostację. Jednocześnie wpływ poezji i swoiste poczucie nowej synergii odczuwali zarówno twórcy projektu, jak i sami kierowcy.


Z czasem, w kolejnych odsłonach projektu, kierowcy stawali się bardziej otwarci, zaczęli dzielić się swoimi wewnętrznymi przeżyciami, mówić o sprawach osobistych, opowiadać o sobie. A w Gdańsku twórcom projektu udało się nawet porozmawiać z kierowcami na żywo i zarejestrować kamerą ich komentarze do poezji, które we wcześniejszych edycjach były jedynie anonimowymi opiniami. Projekt nabrał nowego, szerszego znaczenia. Dla Stefana było to potwierdzenie, że samotność, którą czuł, rzeczywiście istnieje, a projekt „Szerokości” w szczególny sposób wpływa na kierowców, zmieniając ich postrzeganie świata i codzienną rutynę. Było to także potwierdzenie, że kierowcy są gotowi podzielić się swoją samotnością i że mimo skrajnych różnic między tymi światami — kierowcy i poeci — mogą znaleźć wspólny język i pomóc sobie nawzajem, wzajemnie się ubogacając.

O tym, jakie wrażenia z projektu “Szerokości” wynieśli mistrzowie słowa — poeci i poetki biorący w nim udział — opowiedział nam jeden z uczestników gdańskiej edycji projektu — Tomasz Lipski, gdański poeta, muzyk i animator kultury.
„Dla mnie udział w projekcie był niezwykle fascynującym doświadczeniem. Po pierwsze, interesujący był sam proces zdjęciowy — spróbowałem korzystać z radia CB, co okazało się wcale nie takie łatwe. Trzeba było na przykład podzielić swoje wiersze na krótkie fragmenty, ponieważ, jak się okazało, aby nie uszkodzić styków w urządzeniu, nie można było zbyt długo trzymać wciśniętego przycisku nadawania. Same wiersze dobierałem tak, by były jak najbardziej pozytywne — niezbyt skomplikowane, pozbawione nadmiernie głębokiej filozofii życiowej. Jeden z wierszy – “Automan”, na przykład, napisałem bardzo dawno temu i jakby specjalnie czekał na ten projekt. To wiersz, w którym żartobliwie porównuję człowieka do samochodu, który ma już za sobą wiele przejechanych kilometrów. Jest nieco poobijany i miejscami obdarty, ale ma jeszcze całkiem zdrowy silnik, który odpala od pół obrotu i przy dobrej pielęgnacji posłuży jeszcze przez długi czas.
Po drugie, po raz pierwszy czytałem swoją poezję w trakcie jazdy. Zazwyczaj Stefan prowadził samochód, a oprócz nas w aucie było jeszcze dwóch operatorów, którzy filmowali mnie czytającego wiersze z różnych perspektyw. Ci sami operatorzy filmowali także kierowców w kabinach tirów, dokumentując ich reakcje na wiersze nadawane przez radio.

My, poeci, podobnie jak kierowcy dalekobieżni, mieliśmy swoją trasę do pokonania. Myślę, że niezwykle cennym elementem tego projektu było właśnie filmowanie podróży, samego procesu. Podczas prezentacji części projektu, w której bezpośrednio brałem udział, miałem okazję spojrzeć na siebie z boku. Ciekawie będzie obejrzeć cały film, aby dowiedzieć się, jak było z innymi poetami i poetkami w innych miastach i na innych trasach.

Była to dla mnie bardzo nietypowa, a jednocześnie niezwykle atrakcyjna przestrzeń. Idea projektu stała mi się bardzo bliska i chciałem jak najwięcej dzielić się z kierowcami czymś dobrym, czasem wesołym, humorystycznym. Zaglądając w ich życie, uświadomiłem sobie, że w zawodzie kierowcy dalekobieżnego jest dużo rutyny — to swego rodzaju życie w kółko, czasem bardzo zamknięte w sobie, z brakiem kontaktów i żywej rozmowy. Chciałem choć na chwilę wypełnić tę pustkę swoim słowem.

Reakcje samych kierowców na moje wiersze były różne. Ktoś szczerze się śmiał i mówił, że mu się podoba. Ktoś trafił na mnie w złym momencie i z radia padały niezbyt cenzuralne uwagi. Mimo wszystko było to niesamowite doświadczenie. Cieszę się także, że miałem okazję porozmawiać z kierowcami na żywo. Braci po piórze wśród nich nie znalazłem, ale nowych fanów — jak najbardziej. Marzę, by kiedyś przejechać z którymś z kierowców jakąś krótką trasę, poczuć tę romantyczną stronę, którą pokazują nam w filmach, ale też tę drugą stronę, pozbawioną jakiejkolwiek romantyki — rutynę”.


Na koniec — o planach Stefana dotyczących edycji projektu „Szerokości” w języku ukraińskim.


Pomysł ten pojawił się podczas naszej rozmowy w Ukraińskiej Bibliotece w Gdańsku, gdzie, między innymi, odbywają się wieczory poezji autorskiej czytanej przez młodych ukraińskich autorów i autorki. Stefan bardzo mocno kibicuje Ukrainie: w lutym–marcu 2022 roku, podobnie jak tysiące Polaków, jeździł na polsko-ukraińską granicę i pomagał uchodźcom dotrzeć do bezpiecznych miejsc. Ponadto bardzo go boli fakt, że rosyjska propaganda niszczy dobre relacje między naszymi krajami. Dlatego pomysł włączenia do projektu „Szerokości” także ukraińskich twórców słowa jest, zdaniem Stefana, niezwykle ważny i potrzebny. Tym bardziej że według najnowszych danych znaczna część kierowców dalekobieżnych pracujących w portach Gdańska pochodzi z Ukrainy.


Projekt „Szerokości” to coś więcej niż eksperyment artystyczny czy niestandardowa forma popularyzacji poezji. To opowieść o spotkaniu ludzi i sztuki, które zazwyczaj nigdy się nie przecinają, a jednak okazują się zdolne usłyszeć siebie nawzajem — nawet przez szum silników, nocne trasy i trzask fal radiowych.
Poezja płynąca z kabin tirów i kierowcy, którzy nagle stają się słuchaczami — to nie tylko o sztuce, ale także o zaufaniu, otwartości i potrzebie żywego słowa. O samotności, która istnieje po obu stronach radiostacji, i o możliwości podzielenia jej choćby na moment.


Bardzo inspirujące jest pragnienie Stefana, by kontynuować ten projekt w języku ukraińskim — właśnie teraz dialog jest szczególnie potrzebny. Jeśli dialog ten mógł zaistnieć między poetami a kierowcami tirów, to być może jest on także możliwy między krajami, doświadczeniami i światami. Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi słuchać.
I być może właśnie na tym polega główne przesłanie projektu „Szerokości” — bezpiecznej podróży bez przeszkód, ale z poezją.

  • Działaczka społeczna, animatorka kultury. Koordynuje projekty związane z przybliżeniem literatury i kultury polskiej i ukraińskiej, aktywizacją lokalnych mieszkańców, integracją migrantów i lokalnej społeczności, edukacją kulturową.

Pytanie miesiąca

Czy Twoja organizacja podąża za trendami?