Wyzwania sektora. Biznes i NGO

Rok 2026 nie będzie najprostszym rokiem dla współpracy biznesu z NGO. Utrzymają się przede wszystkim te relacje, które są osadzone w strategiach firm, a nie wynikają wyłącznie z sezonowego entuzjazmu komunikacyjnego czy wizerunkowej mody. Na dotychczasowe napięcia między sektorami nałożą się dwa czynniki „zewnętrzne” – dynamicznie zmieniające się otoczenie gospodarcze w niektórych branżach oraz zawirowania polityczne, które wpływają na deklarowane priorytety i alokację budżetów. W efekcie 2026 będzie rokiem przejściowym, gdzie jakość i fundament partnerstwa zdecydują o jego kontynuacji. Równolegle nowe okoliczności zaczną otwierać przestrzeń pod współprace w innych obszarach i z innymi interesariuszami niż dotychczas.

Jednym z typowych źródeł napięć we współpracy biznesu z NGO jest to, że obie strony mówią o „efekcie”, ale mają na myśli coś innego. Biznes jest przyzwyczajony do logiki KPI: wskaźników, które są krótkookresowe, porównywalne w czasie, a najlepiej także przekładalne na pieniądz. NGO częściej pracują w logice wpływu społecznego, którego nie da się wprost opisać w raporcie kwartalnym, bo rozkłada się w czasie, jest zależny od kontekstu i trudno przypisać go jednemu działaniu lub jednemu partnerowi.

Stąd, organizacje często są wpychane w schemat projektowy: „ile osób objęliście wsparciem”, „ile szkoleń zrobiliście”, „ile godzin wolontariatu przeprowadziliście”. Choć prawdopodobnie elastyczność biznesu w rozumieniu różnic sektorowych i tak jest większa, niż w przypadku pomocy publicznej, jest to nieustające wyzwanie dla obu stron – jak nie koncentrować się na policzalnych produktach działań, tylko zmianie społecznej, z drugiej zaś strony – jak zapewnić optykę zrozumiałą dla partnera biznesowego, nie sprowadzając swojego działania do produkcji aktywności pod raport.

Te różnice mogą być jeszcze bardziej widoczne w 2026 roku z dwóch powodów. Po pierwsze, w warunkach presji kosztowej firmy chętniej premiują działania szybkie, mierzalne i komunikowalne – nawet jeśli ich realny wpływ jest ograniczony. Po drugie, rośnie formalne znaczenie porządkowania danych społecznych w raportowaniu zrównoważonego rozwoju. Standardy społeczne ESRS wymagają od firm opisu wpływów, działań oraz sposobu mierzenia postępów i celów, co automatycznie prowadzi je do pytania NGO o mierniki, metodologię i dowody rezultatów. Może to powodować w dłuższym okresie, że organizacje dobre merytorycznie zostaną zastąpione podmiotami, których działania są łatwiejsze w raportowaniu.

Innym typowym problemem we współpracy międzysektorowej jest często zapominany fakt, że gospodarka ma charakter cykliczny. Po czasie inwestycji i realizacji zysków niechybnie musi przyjść czas redukcji kosztów. Nie oznacza to kryzysu gospodarczego, ale jest immanentną cechą prowadzenia działalności biznesowej.

Z chwilą przejścia na defensywne postrzeganie strategii, firmy koncentrują się na płynności, ograniczaniu kosztów stałych i zabezpieczeniu podstawowych procesów operacyjnych. Współpraca z NGO trafia wówczas często do kategorii „nice to have”, wraz z innymi miękkimi działaniami firm, jak dbanie o wizerunek, marketing, sponsoring czy CSR. Ta pula podlega najszybszej redukcji niezależnie od jej merytorycznej oceny.

Dla NGOsów współpracujących z biznesem oznacza to konieczność przyjęcia podobnej logiki – przynajmniej w takim zakresie, w jakim jest to możliwe. Rok 2026 może przynieść w wielu branżach przesunięcia budżetowe, które ograniczą lub zakończą współpracę. Stąd istotna jest dywersyfikacja partnerów biznesowych oraz źródeł finansowania. Tak jak zgubne może być dla NGO całkowite związanie się z grantami z jednego źródła, a już z pewnością z jednego źródła, które podlega zmianom politycznym, tak samo może skończyć się współpraca z przedsiębiorcami reprezentującymi tylko jedną branżę.

Dodatkowa trudność roku 2026 polega na tym, że po latach postcovidowych, nadpodaży pieniądza przez banki centralne, napięciach geopolitycznych oraz gwałtownym rozwoju narzędzi AI, dekoniunktura przestała rozkładać się równomiernie i nie tylko nie dotyka wszystkich po równo, ale niektóre branże i firmy zatapia, by innym pozwalać realizować rekordowe zyski. Te drugie będą oczywiście dużo chętniej dzielić się nimi z partnerami społecznymi.

Przykładowo, w sektorze technologicznym widać falę redukcji zatrudnienia i presję na zmianę kompetencji przez specjalistów. Programistom w dotychczasowych językach programowania trudniej znaleźć pracę, podczas gdy specjaliści od AI i cyberbezpieczeństwa mogą rozwijać skrzydła. Podobnie w budownictwie – z jednej strony ograniczane są inwestycje mieszkaniowe czy komercyjne, z drugiej – nakłady na przemysł i energetykę osiągają historyczne rekordy. To oznacza, że trudniej będzie budować stabilne, długoletnie partnerstwa oparte na jednym profilu branżowym.

Nie bez znaczenia pozostają gwałtowne zmiany polityczne. Nie tylko dlatego, że bezpośrednio przesuwają strumienie publicznych pieniędzy. Pierwsze miesiące drugiej prezydentury Donalda Trumpa były tu czytelnym sygnałem. Administracja USA radykalnie ograniczyła finansowanie zagranicznej pomocy (w tym realizowanej przez NGO), obejmującą m.in. mechanizm „stop-work” dla wielu istniejących programów. Sygnał ten został jednoznacznie odczytany przez globalne korporacje działające na rynku amerykańskim, które szybko zmieniły katalog deklarowanych wartości, a co za tym idzie – realizowanych projektów społecznych.

W 2026 roku może to mieć jeszcze większe znaczenie, bo jest to pierwszy rok pełnych budżetów przygotowanych już w nowej atmosferze politycznej. Firmy międzynarodowe – szczególnie te silnie obecne w USA albo zależne od relacji regulacyjnych – mają naturalną skłonność do dostrajania się do dominującego tonu i minimalizują ekspozycję na obszary, które mogą generować konflikt polityczny.

To oznacza, że część biznesu będzie traktować współpracę z NGO nie jako narzędzie budowania wizerunku, lecz jako potencjalne źródło ryzyka reputacyjno-politycznego. Z perspektywy organizacji oznacza to konieczność innego akcentowania korzyści ze współpracy – mniej deklaracji, więcej konkretu; mniej symboliki, więcej usług społecznych.

Równolegle do zwrotu politycznego w USA, w UE trwa korekta tempa zmian związanych ze zrównoważonym raportowaniem. Komisja Europejska przedstawiła pakiet uproszczeń Omnibus, którego celem jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych dla firm w obszarze zrównoważonego rozwoju, w tym m.in. w reżimie CSRD/ESRS. Dodatkowo mechanizm „stop-the-clock” odracza część obowiązków sprawozdawczych, np. przewiduje dwuletnie przesunięcie dla podmiotów, które miały raportować po raz pierwszy za 2025 lub 2026 rok.

To ma bezpośrednie znaczenie dla współpracy z NGO z biznesem, bo wiele firm w poprzednich latach podpinało partnerstwa społeczne pod rosnące wymagania ESG – zwłaszcza tam, gdzie potrzebowały wiarygodnych działań i danych w obszarze „S”. W związku z odroczeniem obowiązku raportowania, część firm na ten czas inaczej będzie formułować swoje priorytety. Dla NGO oznaczać to może, że współpraca i jej zakres będą częściej negocjowane na poziomie zarządczym, a nie komunikacyjnym.

W Polsce rok 2026 będzie upływał pod znakiem KPO i nakładów na obronność. Dla wielu firm współpraca z NGO będzie finansowana nie z zysku, ale z budżetów wynikających z udziału w podziale środków publicznych. W tym kontekście szczególnie istotny jest powołany ze środków KPO Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Rząd wskazuje, że przeznaczy na niego ponad 22 mld zł, a pierwsze nabory mają ruszyć w połowie 2026 roku. Co ważne, fundusz ma finansować cele podwójnego zastosowania – nie tylko potencjał obronny, ale też ochronę ludności, gotowość na sytuacje kryzysowe i komponent technologiczny, co otwiera przestrzeń również dla współpracy z organizacjami społecznymi.

Podobny w charakterze jest Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026, zakładający wydatki rzędu 17 mld zł w 2026 roku. Obejmować ma m.in. obiekty zbiorowej ochrony, zabezpieczenie logistyczne, łączność i systemy alarmowania oraz budowanie zasobów i kadr obrony cywilnej. To są obszary, w których sektor społeczny może być wykonawcą kompetencji miękkich – edukacji, mobilizacji lokalnych społeczności, komunikacji kryzysowej, pracy z grupami wrażliwymi oraz wsparcia samorządów w projektowaniu działań społecznych wokół inwestycji infrastrukturalnych.​

Dla wielu NGO będzie to szansa na pozyskanie finansowania na swoją działalność, pod warunkiem przeformułowania oferty w taki sposób, aby odpowiadała celom stawianym przez te programy.

Podsumowując, rok 2026 nie będzie typowym czasem współpracy NGO z biznesem, ale raczej kontynuacją wysokiej zmienności. W takich warunkach zyskiwać będą te organizacje, które zdołały zbudować stabilne relacje z biznesem i potrafią czytelnie definiować wartość swoich działań. 

Z drugiej strony, wysoka dynamika to także nowe szanse na współprace tam, gdzie nie było to dotychczas możliwe. Zamiast szukać „firm, które zawsze wspierają”, warto identyfikować tych interesariuszy, którzy wchodzą w obszary o rosnącym znaczeniu strategicznym (bezpieczeństwo, odporność, cyber, infrastruktura krytyczna, zdrowie) i którzy będą potrzebowali wiarygodnych partnerów społecznych nie tylko do komunikacji, ale do realizacji konkretnych działań.

  • Radca prawny z Gdańska, specjalizujący się w prawie nieruchomości oraz własności intelektualnej. Posiada blisko 15 lat doświadczenia w obsłudze prawnej przedsiębiorców, w tym w zakresie praw autorskich, rejestracji znaków towarowych i kredytów frankowych. Prowadzi szkolenia z zakresu prawa autorskiego i jego wykorzystania w komunikacji oraz public relations. Odpowiada za wizerunek publiczny Olivia Centre w Gdańsku, największego centrum biznesowego w Polsce.

Pytanie miesiąca

Czy Twoja organizacja podąża za trendami?