Samorząd bez ściemy. Tak wyglądał Kongres Młodego Samorządu w Gdańsku

Sala na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego zaczęła się zapełniać już przed dziesiątą. 17 lipca zjechali tu młodzi radni, działacze młodzieżowych rad i sejmików, przedstawiciele fundacji i stowarzyszeń z całego Pomorza, a miejscami i spoza niego. Do siedemnastej mieli za sobą wykład otwierający, kilkanaście paneli w trzech równoległych ścieżkach tematycznych i jedną dyskusję, która nagle zrobiła się głośniejsza niż wszystkie pozostałe razem wzięte. O tym za chwilę.

Kongres zorganizowały wspólnie Centrum Aktywności Studenckiej i Doktoranckiej UG oraz Fundacja Electio, i to właśnie ta druga organizacja była motorem całego przedsięwzięcia.

Fundacja, która zaczęła od klas maturalnych

Zanim doszło do kongresu, Fundacja Electio przez cały rok szkolny robiła coś dużo mniej efektownego: jeździła po szkołach i rozmawiała z młodzieżą o samorządzie w ramach własnego projektu „Samorząd dla młodych”. Pierwsze takie spotkanie odbyło się 20 października 2025 roku w I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku, gdzie uczniom samorząd tłumaczyli osobiście prezes fundacji Olivier Kopciewicz i koordynator okręgu gdańskiego Oskar Stabno, a o własnych doświadczeniach w polityce opowiadały radne Paulina Filipowicz i Barbara Imianowska.

Od tamtej pory takich spotkań uzbierało się kilkanaście. Fundacja odwiedziła między innymi licea i technika w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Rumi, Słupsku i Władysławowie, za każdym razem w towarzystwie lokalnych radnych, bo to właśnie na rozmowie z kimś, kto naprawdę zasiada w radzie miasta czy powiatu, a nie na suchym wykładzie o strukturze administracji, opiera się cały pomysł projektu. W marcu i kwietniu fundacja wyszła poza Pomorze i dwukrotnie odwiedziła Lublin, a jedno z tamtejszych spotkań, 13 kwietnia w ratuszu, poprowadzono po angielsku, bo obok polskich licealistów siedzieli uczestnicy wymiany Erasmus+ z Niemiec i Norwegii.

Rok szkolny fundacja zamknęła 19 czerwca w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Rumi, ostatnim z kilkunastu spotkań, jakie odbyły się między październikiem a czerwcem. Cel za każdym razem był ten sam: pokazać nastolatkom, że samorząd terytorialny to nie abstrakcja z podręcznika, tylko coś, co realnie decyduje o tym, jak wygląda ich ulica, szkoła, przystanek autobusowy. I że mają na to wpływ, jeśli tylko zechcą z niego skorzystać.

Kongres był naturalnym zwieńczeniem rocznej pracy. Jak się jednak okazało, był też czymś więcej niż tylko jej podsumowaniem.

Raport, który nie napawa optymizmem

Z Olivierem Kopciewiczem, prezesem Fundacji Electio, udało mi się złapać dosłownie na kilka minut – między jednym a drugim panelem. Kongres był okazją do przedstawienia raportu z badań prowadzonych w pomorskich szkołach ponadpodstawowych.

Wyniki nie dają powodu do zadowolenia. Młodzi wiedzą, czym jest samorząd terytorialny i potrafią wymienić jego podstawowe kompetencje, ale jak przyznał Kopciewicz, niewielu z nich interesuje się tym, co samorząd faktycznie robi i jak wpływa na ich codzienność. Deklarowana frekwencja wyborcza w przyszłości też nie napawa optymizmem. To właśnie ten rozdźwięk między wiedzą a zaangażowaniem fundacja chce podkreślić w pełnej wersji raportu, która ukaże się jako artykuł naukowy w czasopiśmie „Progress” Uniwersytetu Gdańskiego.

Zapytałem Kopciewicza, co, jego zdaniem, uczestnicy powinni zabrać ze sobą po zakończeniu kongresu. Odpowiedział bez wahania: świadomość, że można działać ponad podziałami. Że nieważne, jak bardzo się różnimy, da się znaleźć wspólny język.

Trzy ścieżki, jeden dzień

Po wykładzie otwierającym dr Karoliny Starego o edukacji obywatelskiej program podzielił się na trzy równoległe ścieżki: samorząd i politykę, aktywizm i społeczeństwo obywatelskie oraz instytucje. 

W sumie kilkanaście paneli, a kilka z nich wyróżniało się szczególnie.

W ścieżce samorządowej najciekawiej zapowiadał się panel „Współpraca ponad podziałami – czy to możliwe? Studium przypadku Fundacji Electio”, w którym o kulisach budowania porozumienia między różnymi środowiskami opowiadali Andrzej Skiba, Piotr Harhaj i Joanna Zielińska. To rzadka okazja, żeby usłyszeć nie tylko efekt, ale i mechanikę tego, jak w praktyce łączy się ludzi o odmiennych poglądach wokół wspólnego celu. Drugim z ważnych tematów był „Ruchy miejskie – z ulic do ratuszy”, pokazujący drogę od oddolnego aktywizmu do realnego wpływu na decyzje władz.

W ścieżce poświęconej aktywizmowi na pierwszy plan wysunęły się dwa panele mierzące się z tym, co dziś najbardziej doskwiera młodym: „Pokolenie kryzysów – jak młodzi radzą sobie z niepewnością” oraz „Wyzwania w aktywizowaniu młodzieży w dobie social mediów i problemów z tożsamością”, poprowadzony w ramach panelu Stowarzyszenia Parlament Młodych RP. Trudno o bardziej aktualny zestaw tematów: niepewność, media społecznościowe, tożsamość. To właśnie one decydują dziś o tym, czy młody człowiek w ogóle znajdzie w sobie energię, żeby się zaangażować.

Ze ścieżki instytucjonalnej warto odnotować „Tło do zdjęć czy równi partnerzy? O włączaniu młodzieży w organy władzy”: panel wprost nazywający problem, o którym młodzi działacze rozmawiają między sobą od lat, ale rzadko na głos przy dorosłych: czy ich udział w gremiach decyzyjnych to realny wpływ, czy tylko dobry kadr na relację z wydarzenia. 

Głosy z sali

Jakub Hamanowicz, przewodniczący Rady Dzielnicy Wzgórze Mickiewicza, nie owijał w bawełnę, gdy zapytałem, po co młodym w ogóle interesować się samorządem: to miejsce, które kształtuje ich życie, więc jeśli się w nie zaangażują, będą to życie współtworzyć. Zapytany o narzędzia, jakie młodzi mają dziś do dyspozycji, wymienił młodzieżowe rady miast, sejmików i gmin, ale zaraz dodał, że wpływ na otoczenie można wywierać też poza polityką: przez kulturę, sztukę, muzykę. 

Maciej Wyszyński z Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni jest radnym dopiero od niecałych dziesięciu miesięcy, więc, jak sam zaznaczył, trudno mu porównywać obecne zaangażowanie młodzieży z tym sprzed lat. Jednak trend, który widzi, jest jednoznaczny: zainteresowanie samorządem wśród młodych rośnie, zwłaszcza w Trójmieście. Jego rada dla rówieśników, którzy zastanawiają się, czy się zaangażować: znaleźć coś, w czym są dobrzy i co ich naprawdę pasjonuje. Wtedy działanie przychodzi łatwiej, a satysfakcja jest większa.

Podobnie widzi to Dominik Majcher, zastępca koordynatora głównego Parlamentu Młodych Rzeczypospolitej Polskiej. Z perspektywy województwa podkarpackiego, skąd pochodzi, ocenia, że sytuacja poprawia się z roku na rok: przybywa młodzieżowych rad, które faktycznie coś robią, a nie istnieją wyłącznie na papierze. Zastrzegł jednak, że to wciąż nierówny proces: część rad pozostaje martwymi tworami bez realnych inicjatyw, a kontakt między poszczególnymi środowiskami bywa słaby.

Panel, który wyszedł poza salę konferencyjną

Jeden z elementów programu niósł ze sobą zupełnie inny ładunek znaczeniowy niż pozostałe. Dotyczył wypowiedzi Igora Zalewskiego, redaktora Kanału Zero, który 1 lipca w swoim materiale nazwał młodzieżówki partyjne „wylęgarnią patologii politycznej”, a rady młodzieżowe określił jako miejsca, w których młodych ludzi uczy się, jak to ujął, „pasożytowania na państwie” i „lizusostwa i kolesiostwa”.

Reakcja środowiska młodzieżowego przyszła szybko. Wspólnie z Rzeczniczką Praw Dziecka Moniką Horną-Cieślak młodzi działacze przygotowali list otwarty, opublikowany 1 lipca 2026 roku. Dokument nie neguje prawa mediów do krytyki. Wprost je uznaje. Sprzeciwia się jednak, jak czytamy w liście: “deprecjonowaniu wysiłku tysięcy młodych ludzi zaangażowanych na co dzień w sprawy publiczne”, i zwraca uwagę, że tego typu przekaz zniechęca kolejne osoby do udziału w życiu publicznym.

W liście wybrzmiewają też fakty: w Polsce działa ponad 430 młodzieżowych rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich, osadzonych ustawowo jako organy konsultacyjne, doradcze i inicjatywne. Zasiadają w nich w większości ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z zaangażowaniem publicznym.

Do dziś list podpisało około 50 organizacji, rad młodzieżowych i sejmików oraz ponad 170 młodych działaczy. Sygnatariusze apelują do mediów o pokazywanie też tej drugiej strony: historii realnych, dobrych zmian, jakie dzięki młodzieżowemu zaangażowaniu powstają każdego dnia.

Co dalej?

Kongres Młodego Samorządu nie rozwiązał w jeden dzień problemu niskiego zainteresowania młodych polityką lokalną. Jednakże zrobił coś, co w tej sprawie bywa równie ważne: zebrał w jednym miejscu ludzi z bardzo różnych środowisk, od młodzieżowych rad po organizacje ogólnopolskie, i dał im powód, żeby przez chwilę mówić jednym głosem.

Dla Fundacji Electio to było pierwsze tak duże wydarzenie.  Sądząc po skali kongresu i ich działań w przeciągu roku, trudno oprzeć się wrażeniu, że fundacja wejdzie w kolejny sezon działalności z zupełnie innym, większym rozmachem, niż rok wcześniej.

fotograf: Jakub Soja

  • Reporter, aktywista, społecznik. W latach 2024-2026 przewodniczył komisją ds. promocji Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska VII kadencji. Działacz na rzecz integracji międzykulturowej na Pomorzu.

  • Reporter, aktywista, społecznik. W latach 2024-2026 przewodniczył komisją ds. promocji Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska VII kadencji. Działacz na rzecz integracji międzykulturowej na Pomorzu.

Pytanie miesiąca

Marzysz czy twardo stąpasz po ziemi?