Pomorski elementarz współpracy: od Alfabetu NGO do silnego regionu 

Rozmowa z Moniką Hinc, koordynatorką Pomorskiej Sieci Współpracy Międzysektorowej. Zapowiedź powołania tej inicjatywy została zapowiedziana już w numerze 12. Magazynu Pomost w artykule pt. „Pomorski przepis na współpracę międzysektorową”. Przypomnijmy, że chodziło o zbudowanie platformy łączącej świat biznesu, samorządu i organizacji pozarządowych w celu budowania odporności społecznej regionu. Kluczowym organem napędzającym te działania jest interdyscyplinarny Zespół Międzysektorowy, w skład którego weszli przedstawiciele_ki kilkudziesięciu pomorskich instytucji, organizacji i firm. To właśnie ta grupa wypracowała już  założenia startującej właśnie kampanii „Alfabet NGO. Powiemy Ci coś, czego nie wiesz”, której celem jest przełamanie stereotypów i pokazanie profesjonalnego oblicza sektora obywatelskiego. Zespół będzie kontynuował prace nad wypracowaniem trwałych struktur Sieci, która ma stać się regionalnym centrum wymiany doświadczeń, edukacji i rzecznictwa. 

Magda Jabłońska: Podczas inauguracji sieci padły słowa, że w tym działaniu nie chodzi tylko o „oklaski”, ale przede wszystkim o sens i wspólnotę celu. Jak z Twojej perspektywy definiuje się ten wspólny cel dla tak różnych światów, jak samorząd, NGO i biznes? Czy on w ogóle istnieje?

Monika Hinc: Bardzo często, kiedy rozmawiamy o relacjach międzysektorowych, mocno oddzielamy od siebie te trzy światy. Oczywiście każdy z nich ma swoje zadania, cele i własną specyfikę. Ale z mojej perspektywy przede wszystkim wszystkie te sektory tworzą ludzie. Ludzie, którzy jednego dnia pracują w biznesie, po pracy angażują się w wolontariat, a rano odprowadzają dziecko do przedszkola prowadzonego (zarządzanego) przez samorząd. Te światy cały czas się przenikają.

Dlatego mam poczucie, że te relacje i cele są dużo bardziej spójne, niż nam się wydaje. Oczywiście każdy sektor mówi trochę innym językiem i działa w innych ramach, ale ostatecznie wszystkim chodzi o podobny kierunek — o dobrą, otwartą społeczność, o mieszkanki i mieszkańców, którzy czują się zaopiekowani i mają wokół siebie wspierające środowisko. Może brzmi to górnolotnie, ale naprawdę wierzę, że ten wspólny cel istnieje. Problem polega raczej na tym, że wciąż zbyt rzadko mamy szansę o tym rozmawiać, wymieniać się naszymi planami, celami i perspektywą. 

To właśnie podczas spotkań, podczas których mamy szansę spotkać się razem, w gronie osób reprezentujących organizacje społeczne, biznes i instytucje publiczne, nagle okazuje się, że ten kierunek mamy wspólny — tylko na co dzień nazywamy go inaczej.

Tak faktycznie jest. O współpracy między sektorami mówi się od lat, a jednocześnie wiele takich prób kończyło się rozczarowaniem. Myślisz, że bardziej sformalizowana struktura, jak ta sieć, może coś zmienić?

Dużo o tym myślałam. I szczerze mówiąc, jestem bardzo daleka od budowania ciężkich, formalnych tworów. Oczywiście potrzebujemy zasad i ram współpracy i zdecydowanie wypracujemy konkretny model. Być może będzie to umowa/ umowy partnerskie, być może jedno wspólne porozumienie. Dziś jesteśmy na etapie decyzji. Dla mnie najważniejsze jest coś innego. Zanim zaczniemy budować struktury czy formalizować współpracę, warto najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: po co chcemy działać razem i co chcemy dzięki temu osiągnąć. To właśnie od wspólnego sensu i wzajemnego zrozumienia powinno zaczynać się każde porozumienie.

Nie chcemy tworzyć skomplikowanej struktury tylko po to, żeby istniała. Chodzi o to, żeby zacząć się widzieć i budować relacje wokół konkretnego celu. W naszym przypadku tym punktem wyjścia jest edukacja, wzmacnianie kompetencji i budowanie współpracy między sektorami.

Mamy już w regionie różne sieci i organizacje działające lokalnie. Nie chcemy z nimi konkurować ani tworzyć czegoś „obok”. Wręcz przeciwnie — zależy nam, żeby się jeszcze bardziej sieciować, wzmacniać istniejące relacje i tworzyć przestrzeń do współpracy. Często samo nazwanie pewnych rzeczy powoduje, że ludzie zaczynają się odzywać, zauważają wspólne potrzeby i pojawia się energia do działania.

Oczywiście każdy sektor przychodzi do tej współpracy trochę po coś innego, dlatego w tym kontekście bardzo ważne jest wypracowanie realnych korzyści dla uczestników_czek sieci. Bo to właśnie korzyści sprawiają, że ludzie chcą zostać i angażować się dalej.

A te korzyści nie są przecież takie same dla wszystkich. Dla biznesu może to być przestrzeń do realizacji działań społecznych czy ESG, dla samorządu — lepsze poznanie lokalnego środowiska i mieszkańców, a dla organizacji pozarządowych ogromną wartością może być profesjonalizacja, budowanie widoczności i zaufania.

Bardzo dużo rozmawialiśmy o tym, że NGO-sy często mają ogromny potencjał, ale nie zawsze potrafią go pokazać. Czasem brakuje pewności siebie, świadomości własnej wartości i umiejętności mówienia o tym, co naprawdę robią dobrze. A przecież organizacje realizują niezwykle ważne społecznie działania — na dużą i małą skalę. 

Mówi się w kwestii samorządów o potrzebie posiadania pełnomocników, którzy „rozumieją światy”. Może głównym problemem niewykorzystanego potencjału jest brak „tłumaczy” i wspólnego języka między sektorami? 

Tak, myślę, że to jest jeden z kluczowych problemów. I nawet nie chodzi tylko o brak konkretnych stanowisk czy funkcji, ale bardziej o brak ludzi i przestrzeni, które pomagają tym sektorom naprawdę się usłyszeć i zrozumieć.

Bo ja mam poczucie, że bardzo często biznes, samorząd i organizacje pozarządowe mówią o bardzo podobnych potrzebach, tylko używają zupełnie innego języka. Każdy działa w swoich ramach, ma swoją codzienność, swoje ograniczenia, swoje tempo pracy i swoje priorytety. I przez to czasami łatwiej jest nam się od siebie oddzielać niż zobaczyć, że tak naprawdę bardzo wiele nas łączy.

Dlatego tak ważne są osoby, które potrafią być trochę „pomiędzy” – rozumieją specyfikę różnych środowisk, umieją tłumaczyć potrzeby jednych drugim i budować zaufanie. Ale równie ważne są same miejsca i sytuacje, w których te sektory mogą się spotkać, porozmawiać i po prostu lepiej poznać. Dla mnie takim tłumaczem od 15 lat jest, działające na Pomorzu, Forum Inicjowania Rozwoju organizowane przez Fundację Inicjowania Rozwoju UP Foundation, którą miałam zaszczyt zakładać

Bo bardzo często okazuje się, że problemem nie jest brak chęci do współpracy, tylko brak punktów styku i brak relacji. Jeśli nie znamy swojego sposobu działania, ograniczeń czy możliwości, to łatwo budować stereotypy albo wzajemne rozczarowania.

Dlatego tak ważna jest dla nas praca nad budowaniem wizerunku i marki organizacji. Ale nie w znaczeniu „marketingowej wydmuszki”, tylko świadomego pokazywania swojej wartości i kompetencji. Bo jeśli sami nie będziemy widzieć swojej siły, trudno oczekiwać, że zobaczy ją biznes czy samorząd.

Stąd też pomysł kampanii “Alfabet NGO”?

Tak. Kampanię zaprojektowaliśmy właśnie po to, aby tłumaczyć różne perspektywy, oswajać wzajemne potrzeby i pokazywać, że skuteczna współpraca zaczyna się od zrozumienia siebie nawzajem. Zależy nam na praktycznej edukacji i tworzeniu konkretnych narzędzi dla liderów i liderek organizacji. Chcemy tworzyć materiały, do których będzie można wracać: odsłuchać je, wykorzystać w codziennej pracy, niezależnie od tego, czy ktoś działa w dużym mieście, czy w małej miejscowości.

Drugą ogromną wartością jest networking i budowanie kontaktów. Chcemy, żeby osoby działające lokalnie wiedziały, do kogo mogą się odezwać, z kim współpracować i gdzie szukać wsparcia.

Dlatego myślimy o sieci bardziej jak o inkubatorze współpracy niż zamkniętej strukturze. Chcemy wzmacniać lokalne partnerstwa, które później będą działały u siebie, ale jednocześnie pozostaną częścią większej sieci. 

Kampania wizerunkowa jako akcja na start jest dobrym pomysłem, bo jest równocześnie czymś „miękkim”, ale  bardzo integrującym. To będzie świetny sposób, żeby sprawdzić, jak i czy działa  Sieć, czy informacje rzeczywiście docierają dalej — także do mniejszych miejscowości i samorządów, z którymi często najtrudniej nawiązać kontakt.

Ale znowu — bardzo ważne jest dla mnie to, żeby nie tworzyć nowego bytu konkurującego z innymi inicjatywami. Raczej chcemy wzmacniać to, co już istnieje, i pielęgnować konkretny obszar współpracy.

A jakie widzisz największe hamulce takiej współpracy?

Pierwszym słowem, które przychodzi mi do głowy, jest czas. I dotyczy to wszystkich sektorów. Każdy działa zadaniowo, wszyscy jesteśmy w biegu i często łatwiej jest zrobić coś „po swojemu”, na własnych zasobach, niż zatrzymać się i budować partnerstwo.

W biznesie, samorządzie, czy NGO  łatwiej zaprojektować działanie wewnętrznie niż zastanowić się, czy można zrobić je wspólnie z organizacją społeczną. Ale widzę też, że tam, gdzie współpraca trwa latami, pojawia się naturalny odruch: firmy pamiętają już, że mogą odezwać się do organizacji przy różnych działaniach, wydarzeniach czy projektach. Instytucje publiczne także kontaktują się, wysyłają zapytania. To proces, który wypracowuje się latami. 

Drugim hamulcem są rozczarowania. Ktoś kiedyś próbował współpracy i się zawiódł – bo projekt nie został dobrze zrealizowany czy rozliczony albo zabrakło odpowiedzialności. To buduje dystans i brak zaufania.

Trzecim bywa też rywalizacja między organizacjami albo brak wzajemnego zaufania. Jak również powielanie różnych struktur i bytów po to, aby mieć własną. Chociaż konkurencja jest zdrowa, to w środowisku ograniczonych zasobów, może być zgubna dla naprawdę dobrych inicjatyw. 

Dlatego tak ważne są miejsca i sytuacje, w których ludzie mogą się spotykać i otwarcie podzielić doświadczeniem. Na tych doświadczeniach, nie zawsze dobrych, uczymy się współpracy. Nie chodzi nawet o tworzenie kolejnych wydarzeń i bytów, ale o lepsze wykorzystywanie tych, które już istnieją – żeby przy okazji różnych inicjatyw zapraszać nowe środowiska i tworzyć przestrzeń do rozmowy. Pamiętać o sobie.

I chyba ważne jest też to, żeby nie oczekiwać natychmiastowych efektów.

Dokładnie. Ja jestem bardzo daleka od myślenia, że nagle „zbawimy świat” i nagle wszystko się zmieni. To musi być proces, metoda małych kroków. Na pierwszych warsztatach pojawiło się mnóstwo pomysłów i potrzeb i to jest świetne, bo pokazuje energię i gotowość do działania. Ale teraz trzeba to spriorytetyzować, rozłożyć w czasie i konsekwentnie budować dalej.

Za nami już pierwsze ważne kroki — między innymi spotkanie z mediami wokół kampanii oraz spotkanie organizacji i instytucji, które podpisały list intencyjny dotyczący powstania sieci. Chcemy zacząć pracę w zespołach tematycznych i rozwijać konkretne obszary działań. Jesienią planujemy także lokalne forum, ale celowo poza Trójmiastem — zależy nam na wychodzeniu do mniejszych społeczności.

Najważniejszą platformą działania w tym roku będzie jednak sama kampania. Traktujemy ją nie tylko jako działanie promocyjne, ale też narzędzie do budowania relacji i obecności sieci w różnych miejscach i środowiskach.

Więcej informacji o projekcie i kampanii znajdziesz na https://www.alfabetngo.pl/

Monika Hinc – Socjolożka i partnerka biznesu w obszarze HR oraz zrównoważonego rozwoju, od 15 lat łączy te dwa światy, budując wartość w biznesie. Od dekady związana z branżą IT – wcześniej jako Head of HR, obecnie HR Business Partnerka. Pełnomocniczka Forum Pracodawców Północy ds. ESG i członkini Zespołu Roboczego ds. ESG przy Rzeczniczce MŚP. Konsultantka GFKM i wykładowczyni Uniwersytetu WSB Merito Gdańsk. Założycielka i wieloletnia prezeska Fundacji Inicjowania Rozwoju UP Foundation,  inicjatorka Forum Inicjowania Rozwoju i Przewodniczac Laureatka nagrody „Ludzie, którzy zmieniają biznes” i rankingu Forbes Woman „25 Liderek Zrównoważonego Rozwoju”. Miłośniczka lasu i dumna opiekunka mopsiczki Bibi.

  • Redaktorka „Pomostu”

  • Socjolożka i partnerka biznesu w obszarze HR oraz zrównoważonego rozwoju, od 15 lat łączy te dwa światy, budując wartość w biznesie. Od dekady związana z branżą IT – wcześniej jako Head of HR, obecnie HR Business Partnerka. Pełnomocniczka Forum Pracodawców Północy ds. ESG i członkini Zespołu Roboczego ds. ESG przy Rzeczniczce MŚP. Konsultantka GFKM i wykładowczyni Uniwersytetu WSB Merito Gdańsk. Założycielka i wieloletnia prezeska Fundacji Inicjowania Rozwoju UP Foundation oraz inicjatorka Forum Inicjowania Rozwoju. Laureatka nagrody „Ludzie, którzy zmieniają biznes” i rankingu Forbes Woman „25 Liderek Zrównoważonego Rozwoju”. Miłośniczka lasu i dumna opiekunka mopsiczki Bibi.

  • Redaktorka „Pomostu”

  • Socjolożka i partnerka biznesu w obszarze HR oraz zrównoważonego rozwoju, od 15 lat łączy te dwa światy, budując wartość w biznesie. Od dekady związana z branżą IT – wcześniej jako Head of HR, obecnie HR Business Partnerka. Pełnomocniczka Forum Pracodawców Północy ds. ESG i członkini Zespołu Roboczego ds. ESG przy Rzeczniczce MŚP. Konsultantka GFKM i wykładowczyni Uniwersytetu WSB Merito Gdańsk. Założycielka i wieloletnia prezeska Fundacji Inicjowania Rozwoju UP Foundation oraz inicjatorka Forum Inicjowania Rozwoju. Laureatka nagrody „Ludzie, którzy zmieniają biznes” i rankingu Forbes Woman „25 Liderek Zrównoważonego Rozwoju”. Miłośniczka lasu i dumna opiekunka mopsiczki Bibi.

Pytanie miesiąca

Czy Twoja organizacja nawiązuje relacje z innymi sektorami?