Media społecznościowe i dystrybucja dezinformacji. Rola organizacji pozarządowych we wzmacnianiu społecznej odporności

Rosnąca popularność mediów społecznościowych w światowym obiegu informacyjnym, a także równoległy proces upowszechnienia narzędzi przekazu medialnego, przyczyniły się do wzrostu znaczenia tzw. nowych mediów w kształtowaniu debaty publicznej.

Niemal nieograniczony dostęp do treści elektronicznych (w tym w ramach platform YouTube czy TikTok) nieodwracalnie zmieniły zachowania cyfrowe użytkowników, jednocześnie przyczyniając się do wykreowania nowych zagrożeń, a w efekcie wyzwań dla wirtualnej przestrzeni demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. 

Obecnie, za jedno z głównych zagrożeń dla demokracji uznaje się dezinformację. Jedną z jej funkcji jest podważanie zaufania społecznego do instytucji demokratycznych, a ujmując sprawę szerzej, przytaczając ustandaryzowaną definicję Komisji Europejskiej, oznacza także: „fałszywe lub wprowadzające w błąd treści rozpowszechniane z zamiarem oszukania bądź osiągnięcia korzyści ekonomicznych, lub politycznych”. Pierwszorzędnym celem dezinformacji jest zatem trafienie bezpośrednio w demokratyczne społeczeństwo obywatelskie, aby zniechęcić do zaangażowania, wzbudzić nieufność, podburzyć nastroje i zradykalizować postawy.

W czasach, w których o wyświetlanych treściach decydują m.in. algorytmy mediów społecznościowych, przekaz jest coraz bardziej nastawiony na wzbudzanie skrajnych emocji (przede wszystkim złości i strachu) oraz nastrajanie społeczeństwa tak, aby decydenci podejmowali decyzje pod wpływem nacisków oddolnych. Z czym tak naprawdę — zarówno jako społeczeństwo, jak i również organizacje pozarządowe, się mierzymy?

Grupy szczególnie podatne na efekt dezinformacji

W kontekście dezinformacji często używa się określenia grup podatnych na wpływ dezinformacji (z ang. vulnerable groups). W wymiarze społeczno-informacyjnym tyczy się to osób, które na co dzień mogą stykać się z dezinformacją, nie dysponując odpowiednimi zasobami do samodzielnej oceny wiarygodności informacji.

Nasza odporność zależy od wielu czynników, jak np. świadomość mechanizmów mediów społecznościowych, czy poziom krytycznego myślenia. Na potrzeby tego tekstu przyjrzyjmy się grupie osób od 15 do 29 roku życia — grupie, która dorastała w epoce powszechnej dostępności sprzętu elektronicznego, upowszechniającego dostęp do globalnego obiegu informacji.

Tubylcy cyfrowi  — bo tak często nazywa się tę generację — charakteryzują się dużą swobodą w posługiwaniu się nowymi technologiami i szybką adaptacją do przełomowych nowinek. Mimo to w Polsce aż 43,7% osób w wieku 13-18 lat uważa, że w sieci nie da się odróżnić informacji prawdziwych od fałszywych, a połowa nie ufa wiarygodności profili publikujących treści. Wśród osób 16-30 lat 17% bardzo często spotyka się z dezinformacją, 28% często, a 31% czasami.

Kluczowym wyzwaniem jest rozwijanie krytycznego myślenia — naszej „szczepionki na dezinformację”. Media społecznościowe coraz silniej kształtują postrzeganie rzeczywistości, w tym życia politycznego. Jakie zatem znaczenie mają te serwisy dla rozprzestrzeniania dezinformacji?

Rola mediów społecznościowych w procesie dystrybucji dezinformacji

Media społecznościowe tworzące przestrzeń cyfrowej wymiany informacji, postrzegane początkowo jako symbol cyfrowej wolności z obietnicą globalnej demokratyzacji, błędnie sklasyfikowano jako przełomowy wynalazek cywilizacyjny.

Korporacje technologiczne poddały nowo powstałą przestrzeń instrumentalizacji, podporządkowując ją wyłącznie celom komercyjnym. Walutą jest współcześnie nasz czas, a algorytmy, których zasadniczą funkcją jest maksymalizacja zysków właścicieli, stały się narzędziem do lawinowego szerzenia dezinformacji. Algorytmy nie posiadają zdolności rozróżniania prawdy od fałszu — ich jedynym kryterium pozostaje maksymalizacja zaangażowania wedle zasady: „im bardziej viralowa (tj. rozprzestrzeniająca się jak wirus) treść, tym większa klikalność” (tj. liczba kliknięć linku w Internecie, która świadczy o popularności tego, co jest w nim zawarte).

Korporacje technologiczne, zarządzając algorytmami, czyli turbokapitalistycznymi mechanizmami powielania zysku, stworzyły środowisko, w którym negatywne treści rozprzestrzeniają się szybciej niż rzetelne fakty. Boty masowo powielają fałszywe informacje, a algorytmy, zamiast je tłumić — dodatkowo je wzmacniają, premiując treści o wysokim ładunku emocjonalnym i angażującym. Treści przedstawiające informacje, które wywołują skrajne emocje, generują większe zasięgi, mimo że nie zawsze są zgodne z faktycznym stanem rzeczy, a co za tym idzie, dochodzi do spłycenia debaty publicznej i wykształcenia się patologicznej formy demokracji, w której dominuje czysta emocjonalność, a nie rozumne podejście do społecznego konsensualnego współistnienia.

W rezultacie przestrzeń internetowa, która miała łączyć i demokratyzować komunikację, coraz częściej staje się narzędziem strukturalnej polaryzacji i społecznych podziałów. Umiejętność wykorzystania algorytmów, danych i mikro narracji szczególnie wyraźnie ujawniła się podczas kampanii Karola Nawrockiego, którego sztab wyborczy zaadaptował model z kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Dogłębną analizę tego zjawiska przedstawiono w raporcie RES Futury „Algorytm zwycięstwa”.

Obie kampanie opierały się na prostym podziale „przyjaciel kontra wróg”, tzn. odniosły zamierzony skutek, poprzez 1) stosowanie metod podsycających poczucie zagrożenia, 2) tworzenie powszechnego poczucia „oblężonej twierdzy” oraz 3) granie na skrajnych emocjach. Wykorzystanie a) siły algorytmów, b) mikrotargetowania oraz c) viralizacji przekazów zdecydowało o sukcesie kampanijnym obu kandydatów. Autorzy raportu piszą o „projektowaniu architektury przekazu”, która formatowała tożsamość, emocje i światopogląd odbiorców.

Najważniejszy wniosek, jaki wybrzmiewa z raportu, brzmi: bez zrozumienia struktury algorytmów nie można mówić o kontrolowaniu przyszłości. 

Kluczowe w opanowaniu problemu jest zatem wywieranie presji na globalne koncerny technologiczne, by ich algorytmy były projektowane w sposób bardziej etyczny, transparentny i zorientowany na ochronę użytkownika. Obecnie trwa proces legislacyjny związany z Aktem o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA), który — być może — przyczyni się do lepszej ochrony praw obywatelskich jako konsumentów cyfrowego świata.

Rola organizacji pozarządowych we wzmacnianiu społecznej odporności

Zdając sobie sprawę z problemów, z jakimi jako społeczeństwo obywatelskie się mierzy, uzasadnione jest zatem pytanie, w jaki sposób organizacje pozarządowe mogą aktywnie włączać się w przeciwdziałanie skutkom dezinformacji.

Choć w Polsce działa kilka organizacji działających w tym obszarze, dotarcie do grup wrażliwych przy ograniczonych zasobach nie zawsze jest możliwe. Rezultaty fact-checkingu nie zawsze docierają do odpowiednich osób, i nie rozwiązują sedna problemu. 

Kluczowe są więc działania prowadzone przez organizacje, które pracują z grupami wrażliwymi. To one budują mosty między różnymi spolaryzowanymi grupami, będąc bliżej ich przedstawicieli. Uwrażliwianie na zagrożenie może się bowiem okazać jedną z najskuteczniejszych metod na wzmocnienie naszej, jako społeczeństwa, odporności na zagadnienie współczesnej dezinformacji. 

  • Prawniczka i koordynatorka Centrum Organizacji Pozarządowych w Fundacji RC, gdzie wspiera rozwój lokalnych inicjatyw i organizacji społecznych. Współinicjatorka Kolektywu De Facto, w ramach którego zajmuje się budowaniem odporności społecznej na dezinformację, polaryzację i manipulację w przestrzeni cyfrowej.

  • Ekspert z zakresu przeciwdziałania dezinformacji, fact-checker, współinicjator Kolektywu De Facto. W swojej pracy analitycznej i badawczej skupia się na roli mediów społecznościowych i algorytmów na dystrybucję dezinformacji w mediach społecznościowych oraz jej wpływ na postawy i nastroje społeczne.

  • Prawniczka i koordynatorka Centrum Organizacji Pozarządowych w Fundacji RC, gdzie wspiera rozwój lokalnych inicjatyw i organizacji społecznych. Współinicjatorka Kolektywu De Facto, w ramach którego zajmuje się budowaniem odporności społecznej na dezinformację, polaryzację i manipulację w przestrzeni cyfrowej.

  • Ekspert z zakresu przeciwdziałania dezinformacji, fact-checker, współinicjator Kolektywu De Facto. W swojej pracy analitycznej i badawczej skupia się na roli mediów społecznościowych i algorytmów na dystrybucję dezinformacji w mediach społecznościowych oraz jej wpływ na postawy i nastroje społeczne.

Pytanie miesiąca

Czy Twoja organizacja nawiązuje współprace międzynarodowe?