Relacje międzygatunkowe: człowiek i inne zwierzęta

Relacje pod jednym dachem 

Widok psa witającego nas z radością po powrocie z pracy sprawia, że robi nam się cieplej na sercu. Podobnie jak uczucie, gdy nasz kot ociera się o naszą nogę, pokazując w ten sposób, jak jesteśmy dla niego ważni. Opiekujemy się zwierzętami w naszych domach, nadajemy im imiona, znamy ich zwyczaje, martwimy się o ich zdrowie. Spędzamy razem wolny czas i dostosowujemy do nich plany dnia. Dziś dla wielu osób zwierzęta, które nam towarzyszą, są integralną częścią życia i należą do rodziny.

To pokazuje, jak silne potrafią być relacje międzygatunkowe. Myślimy o mieszkających z nami psach czy kotach, nie tylko w kategoriach opieki czy odpowiedzialności, ale także więzi emocjonalnej, bliskości i wzajemnego przywiązania. Zwierzęta te zajmują dziś ważne miejsce w kulturze, języku i codzienności. 

Oczywiście nie wszystkie zwierzęta towarzyszące mają odpowiednią opieką i dom. Wiele psów i kotów to zwierzęta bezdomne i zapomniane. Jednak, w przypadku tych, które mają prawdziwy dom i są traktowane jak członkowie rodzin, w kontekście relacji zajmują wyjątkowe miejsca w sercach swoich opiekunek i opiekunów. Miejsca tak ważne, że ich odejście zostawia pustkę i smutek.

Najbardziej oczywista relacja międzygatunkowa to właśnie ta z mieszkającymi z nami zwierzętami. To więź oparta na codziennym kontakcie, obserwacji i wspólnym życiu. Znamy potrzeby naszych pupili, uczymy się ich zachowań, reagujemy wzajemnie na sygnały, które wysyłamy. Ta komunikacja odbywa się często bez słów i z czasem staje się bardzo intuicyjna.

Tego rodzaju relacja wymaga uważności. Uczy nas dostrzegania drobnych zmian, cierpliwości i przewidywania potrzeb drugiej istoty. Dla wielu osób doświadczenie życia ze zwierzęciem staje się jedną z pierwszych lekcji odpowiedzialności i troski.

Dzikie życie, o którym rzadko myślimy 

Nasze relacje ze zwierzętami nie kończą się jednak na tych, które nazywamy po imieniu. W codziennym życiu funkcjonujemy jednocześnie w kilku różnych porządkach relacji międzygatunkowych, w zależności od tego, o jakich zwierzętach mówimy.

Nieco inaczej wygląda nasza relacja ze zwierzętami dzikimi. Żyją w lasach, na łąkach, w morzu. Niektóre z nich są obecne obok nas, choć zwykle pozostają na marginesie naszej uwagi. Ptaki na balkonach, jeże spotykane wieczorem na osiedlowych chodnikach, owady w miejskich parkach czy lisy pojawiające się w miastach przypominają, że przestrzeń, którą uznajemy za „naszą”, w rzeczywistości współdzielimy z wieloma gatunkami.

Relacja z dzikimi zwierzętami jest bardziej zdystansowana. Nie opiera się na bliskości, lecz na współistnieniu. Czasem wiąże się z fascynacją, czasem z obawą, a czasem z konfliktem interesów.

To właśnie w przestrzeni miejskiej szczególnie dobrze widać, jak skomplikowane bywają relacje międzygatunkowe. Z jednej strony rośnie popularność działań wspierających bioróżnorodność, tworzenie budek lęgowych, ogrodów społecznych czy łąk kwietnych. Z drugiej regularnie wracają dyskusje o obecności dzików, lisów czy gołębi w przestrzeni człowieka.

Część osób lubi przyrodę, dopóki mieści się ona w estetycznych, przewidywanych ramach i akceptuje ją tylko wtedy, gdy nie zaburza ona ludzkiego komfortu. Gdy dzikie zwierzęta zaczynają realnie współdzielić z nami przestrzeń, ich obecność często przestaje być mile widziana. Tymczasem współistnienie z przyrodą oznacza akceptację faktu, że nie jesteśmy jedynymi mieszkańcami Ziemi, którą stopniowo coraz bardziej podporządkowujemy własnym potrzebom.

Ukryty wymiar relacji międzygatunkowych 

Najbardziej oddalone są zazwyczaj relacje ze zwierzętami tzw. hodowlanymi. Czemu tak zwanymi? Bo nie jest to cel ich istnienia, to człowiek je tak nazwał i przypisał im przedmiotową rolę. To jeden z bardziej wyraźnych paradoksów współczesności. Zwierzęta silnie powiązane z naszym stylem życia i codziennymi wyborami często pozostają niemal całkowicie niewidoczne. 

Nie spotykamy ich na co dzień, nie znamy ich zachowań i nie budujemy z nimi żadnej osobistej więzi. Pojawiają się przede wszystkim jako element systemu produkcji, a nie jako konkretne istoty. Takie oddzielenie konsumenta od procesu produkcji jest charakterystyczne dla całych społeczeństw i wpływa na sposób postrzegania zwierząt wykorzystywanych do produkcji żywności, odzieży czy kosmetyków.

Ten dystans często nie wynika z braku wrażliwości. W dużej mierze jest efektem wychowania w kulturze powszechnie wykorzystującej zwierzęta, a także stylu życia, urbanizacji i ograniczonego kontaktu z procesami, które stoją za codzienną konsumpcją. Co więcej, producenci budują fałszywy obraz wykorzystywanych zwierząt, pokazując w reklamach, jak szczęśliwie żyją na zielonej trawie. Rzeczywistość jest zupełnie inna.

Taki dystans jest też oczywiście wygodny, nie wprowadza nas w poczucie dyskomfortu ani nie zmusza do refleksji nad własnymi wyborami i ich zgodnością z naszym systemem wartości. W ten sposób unikamy nieprzyjemnego stanu, jakim jest dysonans poznawczy.

Między przekonaniami a wyborami 

Teoria dysonansu poznawczego została opisana w 1957 roku przez psychologa Leona Festingera i do dziś stanowi fundament psychologii społecznej. Dysonans poznawczy to stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, który pojawia się, gdy w psychice człowieka występuje sprzeczność między przekonaniami, postawami, uczuciami lub zachowaniami. Innymi słowami jest to stan wewnętrznego napięcia, który pojawia się wtedy, gdy nasze przekonania czy wartości nie zgadzają się z tym, co robimy w praktyce. 

Dysonans poznawczy nie jest niczym niezwykłym, to naturalny mechanizm psychologiczny. Wszyscy doświadczamy go w różnych obszarach życia, bo nasze wybory są podejmowane w złożonych warunkach, pod wpływem nawyków, wygody, norm społecznych itd.

Pierwszą reakcją jest unikanie dyskomfortu spowodowanego wewnętrznym konfliktem. Wyjaśnia to, dlaczego jedne zwierzęta szanujemy, a nawet kochamy, a o losie innych (tych, do których wykorzystywania się także przyczyniamy), wolimy nawet nie myśleć. Nie chodzi jednak o to, by unikać dysonansu za wszelką cenę. Czasem to właśnie on staje się początkiem głębszej refleksji nad własnymi wartościami i codziennymi decyzjami. 

Źródła wrażliwości 

Te różnice prowadzą do naturalnych pytań. Dlaczego z jednymi zwierzętami budujemy bliskość, a wobec innych dystans? Co decyduje o tym, że jedne wzbudzają troskę i empatię, a inne funkcjonują niemal wyłącznie jako element codziennych czynności? Czują przecież tak samo.

Nasza wrażliwość na los zwierząt nie bierze się znikąd. Kształtują ją doświadczenia z dzieciństwa, obecność zwierząt w domu, edukacja, literatura, media i rozmowy. W dużej mierze postrzeganie poszczególnych gatunków zwierząt wtłacza się nam od dzieciństwa poprzez normy społeczne i kulturowe. Jednak gdy się zastanowimy, to łatwo jest dostrzec, że wiele z nich nie powinno być normą. Czasem wystarczy pojedyncze doświadczenie albo dłuższy kontakt ze zwierzęciem, by spojrzeć na nie inaczej.

Znaczenie ma również język. To, jak mówimy o zwierzętach, wpływa na sposób ich postrzegania. Zwierzę może być opisywane jako towarzysz, element przyrody, zasób czy problem. Każde z tych określeń ustawia relację w inny sposób. Każdą z tych „kategorii zwierząt” ludzie łączą z innym zestawem zobowiązań moralnych, także w kontekście ochrony prawnej zwierząt.

Wrażliwość nie jest więc wyłącznie cechą indywidualną, ale także efektem społecznego uczenia się i kulturowych norm.

Empatia, która wykracza dalej 

Kontakt ze zwierzętami może wpływać także na sposób budowania relacji międzyludzkich. Uczy zauważania potrzeb, które nie zawsze są komunikowane wprost, rozwija uważność, cierpliwość i gotowość do reagowania na subtelne sygnały.

Nie oznacza to oczywiście prostego przełożenia. Szacunek do zwierząt nie jest automatycznie gwarancją wysokiej empatii wobec ludzi. Można jednak przyznać, że rozwijanie wrażliwości wobec innych gatunków poszerza ogólną zdolność do dostrzegania zależności i odpowiedzialności.

Patrzenie na relacje ze zwierzętami może być także sposobem przyglądania się własnym postawom wobec innych, także tych słabszych, zależnych czy bardziej narażonych na niesprawiedliwy los – niezależnie od gatunku.

Relacje szersze, niż nam się wydaje

W świecie, który w centrum stawia człowieka, jego potrzeby i wygodę, spojrzenie na relacje międzygatunkowe pozwala poszerzyć perspektywę. Pokazuje, że codzienność nie składa się wyłącznie z relacji międzyludzkich. Już jako dzieci na lekcjach biologii uczymy się, że także jesteśmy zwierzętami. Człowiek należy do królestwa zwierząt (a dokładnie do gromady ssaków), warto spojrzeć na relacje międzygatunkowe nie jako podział na nas i inne istoty, ale jako sieć współzależności, której wszyscy jesteśmy częścią. 

Funkcjonujemy w sieci zależności z istotami, które żyją z nami, obok nas lub całkowicie poza naszym polem widzenia. Być może pytanie o to, jak odnosimy się do zwierząt, jest jednocześnie pytaniem o coś więcej. O to jak rozumiemy odpowiedzialność, współistnienie czy sprawiedliwość społeczną. A także o to, czy jesteśmy w gotowości, aby zauważyć relacje, które istnieją niezależnie od tego, czy poświęcamy im uwagę.

Pytanie miesiąca

Czy Twoja organizacja nawiązuje relacje z innymi sektorami?